Pijani pasażerowie w samolotach to plaga. Szef Ryanaira ma nowy pomysł
2024-08-28
Autor: Agnieszka
Sprawa pijanych pasażerów staje się coraz bardziej poważnym problemem w transportach lotniczych. Szef Ryanaira, Michael O'Leary, podkreśla, że nie można pozwolić na sytuacje, w których pasażerowie pod wpływem alkoholu wsiadają na pokład samolotu. Jego nowy pomysł zakłada, że pasażerowie powinni mieć możliwość zakupu na lotnisku maksymalnie dwóch alkoholi przed lotem.
O'Leary zaznacza, że nie chodzi o całkowite zabranie alkoholu, ale o wprowadzenie ograniczeń, które mogłyby pomóc zmniejszyć liczbę incydentów związanych z agresywnym zachowaniem w powietrzu. Mówi: „Nie chcemy zabraniać ludziom picia alkoholu, ale to już plaga, gdy na pokładzie samolotu występuje nietrzeźwy pasażer.”
Warto również zauważyć, że problem nie dotyczy wyłącznie alkoholu. Coraz częściej pojawia się problem pasażerów zażywających substancje psychoaktywne, co prowadzi do znacznie bardziej agresywnych i niebezpiecznych sytuacji. Z danych Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) wynika, że po pandemii COVID-19 liczba incydentów z udziałem problematycznych pasażerów wzrosła o 67% w skali globalnej.
O'Leary przypomina, że personel pokładowy ma prawo nie wpuścić na pokład osoby, która wykazuje oznaki nietrzeźwości. Problem w tym, że rozpoznanie nietrzeźwego pasażera bywa trudne, zwłaszcza gdy wsiadają oni w grupach. Często okazuje się, że agresywne zachowania ujawniają się dopiero w trakcie lotu, gdy pasażerowie są już na wysokości 33 tysięcy stóp.
Ostatni przypadek, który wywołał kontrowersje, miał miejsce na lotnisku Warszawa-Modlin, gdzie samolot z Londynu do Kowna musiał lądować awaryjnie z powodu agresywnego 45-letniego pasażera. Kapitan statku powietrznego zareagował na wulgarny język mężczyzny i jego nieposłuszeństwo. Pasażer został ukarany mandatem oraz zarzutem znieważenia funkcjonariuszy Straży Granicznej, ponieważ nie potrafił się powstrzymać od używania obraźliwych słów podczas zatrzymania.
Dodatkowo, w maju zapadł wyrok dotyczący mężczyzny, który w ubiegłym roku, mimo stanu nietrzeźwości, próbował wejść na pokład samolotu. Posiadał aż 2,2 promila alkoholu we krwi przed startem, a po kilkunastu minutach badania wykazały, że jego poziom wzrósł do 3,6 promila. Sąd skazał go na sześć miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnych prac społecznych.
Eskalacja tych sytuacji staje się coraz bardziej niepokojąca i wymaga podjęcia działań, zarówno ze strony przewoźników, jak i służb porządkowych. Jak wyjaśnia O'Leary, celem jest ochrona pozostałych 200 pasażerów przed nietypowymi incydentami.