Finanse

Polak kupił zrujnowany dwór. "To nie był duży wydatek"

2024-08-17

Autor: Michał

Grzegorz Stępniewski z Zaborowa postanowił przywrócić świetność zrujnowanemu dworowi, który ma ogromne znaczenie dla jego rodziny. Historia zakupu budynku zaczęła się 28 lat temu, kiedy to hrabina Umiastowska zaprosiła go do rozmowy, ujawniając, że istnieje rodzinna więź między ich rodzinami. Dwór w Zaborowie, położony niedaleko Płońska, był kiedyś siedzibą średniozamożnej szlachty, a dziś Stępniewski zamierza na nowo wprowadzić w nim życie.

Po II wojnie światowej budynek został przekształcony w szkołę, a gdy ta przeniosła się do nowego obiektu w latach 90., dwór stał pusty i zaczął niszczeć. "To nie będzie pałac ze złoceniami, ale żyjący budynek pachnący drewnem i pastą do podłogi - tłumaczy Grzegorz.

Przywracanie dawnej świetności budynku trwa od pięciu lat. Grzegorz zdecydował się na remont własnymi siłami, mimo że niektórzy fachowcy sugerowali mu zburzenie obiektu i budowę nowego. "To była moja historia i relikwie związane z rodziną", mówi. Z pomocą kilku zaprzyjaźnionych osób oraz wspaniałych fachowców, takich jak Bronisław Suchodolski, udało mu się ocalić zabytkowe elementy, które przetrwały wiele lat zaniedbań.

Wnętrze nie istniało - podłogi były zgniłe, a sufity zerwane. Mimo zniszczeń, udało się uratować kilka oryginalnych pieców kaflowych. Stępniewski stara się odtworzyć drewniane podłogi oraz inne historyczne elementy wykończenia, tak aby budynek przypominał elegancką siedzibę szlachecką z końca XIX wieku.

Jednym z ciekawszych aspektów tej historii jest fakt, że poprzedni właściciele dworu, rodzina Cichockich, są skoligaceni z jego rodziną, co potwierdza, że historia zatacza koło. Całkowity koszt zakupu i remontu nie przekroczy miliona złotych, a wiele materiałów udało mu się zdobyć dzięki ludziom dobrej woli oraz z darów, co znacząco obniżyło koszty.

W planach Grzegorza jest także stworzenie muzeum szlachty drobnej, które miałoby na celu upamiętnienie historii jego rodziny oraz małych, ale ważnych dla Polski elit.

Pomimo złożoności przedsięwzięcia i wielu wyzwań, Grzegorz jest zdeterminowany, aby zrealizować tę wizję, tworząc przestrzeń, która honoruje tradycję, wiekowe rzemiosło oraz rodzinne korzenie.