Finanse

Poradnik przetrwania: Jak kupcy z Marywilskiej 44 próbują odbudować swoje życie po pożarze

2024-10-19

Autor: Anna

Wielu kupców z warszawskiego kompleksu handlowego Marywilska 44 wciąż zmaga się z konsekwencjami tragicznego pożaru, który wydarzył się 12 maja tego roku. Przynajmniej pięciu kontrahentów dostarcza im towar na kredyt, co skutkuje ogromnym zadłużeniem sięgającym pół miliona złotych. Pani Barbara, jedna z kupujących, zastanawia się nad sprzedażą swojego mieszkania, aby spłacić długi.

Kiedy stary kompleks spłonął, zniknęło ponad 1400 punktów usługowych, a zarząd spółki zaproponował stworzenie tymczasowego targowiska. Nowe miejsce, mieszczące się w kontenerach, rozpoczęło działalność 31 sierpnia i obecnie oferuje 400 sklepów sprzedających odzież, dodatki oraz artykuły gospodarstwa domowego.

Jednak kupcy borykają się z problemami. "Ruch jest o połowę mniejszy" - mówi pani Barbara, która zauważa, że wielu mieszkańców pobliskiej Białołęki nawet nie wiedziało o nowym targowisku. Słaba komunikacja publiczna oraz niewystarczające udogodnienia dla klientów, takie jak brak ławek, tylko pogarszają sytuację.

Członkowie społeczności handlowej są zdesperowani. Pani Barbara opowiada, jak ciężkie były dla niej miesiące po pożarze. Po pierwsze, czy otrzymała odszkodowanie? Niestety, większość lokatorów nie miała ubezpieczenia albo nawet tego, co mieli, nie przyniosło im żadnej pomocy. Z obaw i nieprzespanych nocy schudła 13 kilogramów.

Choć kontenery oferują tymczasowe schronienie dla handlu, przyszłość kupców wydaje się zagrożona. "Przygotowania do zimy są pilne, każdy może potrzebować budowy dachu nad głową, ale koszty są ogromne" - dodaje.

Andrzej, który przed pożarem prowadził własny sklep na Marywilskiej, podkreśla, że dla wielu ludzi jest to nowa rzeczywistość, której nie potrafią zaakceptować. "Wszystko się zmieniło. Klienci przyzwyczaili się do galerii i wielkich sieci, a my musimy walczyć o każdą transakcję" - twierdzi.

Niemniej jednak, kupcy nie tracą nadziei i próbują dostosować swoje modele biznesowe. Na targowisku można spotkać również nowe twarze z Modlińskiej 6D, które zdobywają klientów, oferując świeże i różnorodne produkty.

Pani Anna, która na nowo zaczęła, przyznaje, że jej życie zawodowe było powiązane z Marywilską i przy budowie jej nowego stoiska pomogła jej rodzina. "Musiałam zacząć od nowa, ale znalazłam motywację, aby odbudować to, co straciłam" - mówi. Pracując na nowym miejscu, dodaje, że zbudowała zaufanie wśród swoich klientów, którzy znają jej warsztat i jakość usług.

Pomimo wszystkich trudności, kupcy mocno trzymają się swoich pasji i wiary w lepsze jutro. Jak wspomina pani Barbara: "Chcę żyć dla siebie i mojej rodziny, raz jeszcze wyjść na prostą."

Jakie będzie ich przyszłość? Czas pokaże, ale na pewno nie zamierzają się poddawać.