Przespane zagrożenie: Rojami dronów nad amerykańskimi bazami
2024-10-19
Autor: Tomasz
Drony nad kluczowymi obiektami i bazami wojskowymi w Stanach Zjednoczonych stały się tak powszechne, że wielu zaczęło traktować je z lekceważeniem. Mimo ciągłych apeli o wdrożenie skutecznych zabezpieczeń, systemy obronne są wprowadzone jedynie na międzynarodowych lotniskach cywilnych oraz w najważniejszych bazach wojskowych. Jednak jak się okazuje, ta ochrona nie sięga wszędzie.
W grudniu 2023 roku nad bazą Langley w Wirginii, będącą siedzibą amerykańskich myśliwców F-22 Raptor, zaobserwowano rój dronów przez 17 kolejnych nocy, co wywołało panikę i przyciągnęło uwagę generała Marka Kelly. W swoim wywiadzie dla „The Wall Street Journal” wyraził zaniepokojenie, mówiąc, że to zagrożenie już jest obecne i wymaga natychmiastowej reakcji, gdyż sytuacja powtarza się w różnych lokalizacjach, takich jak baza Edwards czy port morski w Norfolk.
Te obserwacje wzbudziły nie tylko alarm, ponieważ wskazywano, że drony mogą zostać użyte do bardziej zaawansowanych działań szpiegowskich, a ich loty są zorganizowane w sposób przypominający złożone operacje. Po czterech latach ignorowania tego zagrożenia, okazało się, że nie tylko trudno zidentyfikować źródło tych dronów, ale także nie jest możliwe ich unieszkodliwienie.
Obywatel Chris Mellon, były pracownik Pentagonu i ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa, potwierdził w rozmowie z DailyMail.com, że działania amerykańskich sił powietrznych były nieadekwatne – stosowane systemy zagłuszające nie były w stanie wykryć zagrożenia, a drony działały jakby świadomie ignorując ich obecność.
Choć nie ma zmiany w prawodawstwie federalnym, które uniemożliwia zestrzelenie dronów, które nie stanowią bezpośredniego zagrożenia, sytuacja zaczęła się zmieniać na tyle, że prezydent Joe Biden został informowany o tych incydentach, podkreślając, jak poważnym problemem są nielegalne loty dronów.
Interesującym wątkiem w tej sprawie jest przypadek Fengyun Shi, obywatela Chin skazanego za szpiegostwo po tym, jak jego dron sfotografował amerykańskie okręty wojenne. To pierwszy przypadek tego typu, jednak niska skuteczność amerykańskich systemów ochrony budzi dalsze wątpliwości co do ich efektywności. Choć zwiększono uwagę na naruszenia przestrzeni powietrznej, brak odpowiednich przepisów prawnych i technologii wciąż pozostaje kluczowym problemem.
Drony te nie są prostym zagrożeniem, a wręcz liderzy wojskowy wskazują na ich zaawansowane technologie oraz organizację operacyjną, co może sugerować, że stoją za nimi podmioty z dużymi możliwościami technologicznymi, w tym potencjalnie rządowe agencje. Chris Mellon podaje przykłady lotów, w których drony nie tylko zarejestrowano, ale obserwowano także w formacji, co wskazuje na zaawansowaną strategię.
W miesiącach po incydentach sprzed ponad roku, Amerykanie mają coraz większą świadomość przestępczego wykorzystywania dronów, co przyczyniło się do rozwoju raportów na ten temat, jednak efektywne rozwiązania wciąż pozostają w sferze marzeń. Trudności z identyfikacją i eliminacją zagrożenia dronowego znów stają się kluczowym problemem w amerykańskim systemie obrony.