Świat

Rosja ponownie dostarcza ropę na Węgry i Słowację! Co na to Ukraina i Europa?

2024-08-29

Autor: Marek

Węgier i Słowackie rafinerie zaczęły ponownie otrzymywać rosyjską ropę, co budzi kontrowersje po niedawnych sankcjach nałożonych przez Ukrainę. Po wprowadzeniu restrykcji wobec koncernu Lukoil, w lipcu obie te kraje musiały szybko szukać alternatywnych dostaw. Z pomocą przyszedł im rosyjski dostawca Tatnieft, który nie podlega ukraińskim ograniczeniom.

Z informacji portalu "Kommersant" wynika, że w lipcu Tatnieft znacząco zwiększył eksport, st becoming kluczowym dostawcą dla obu krajów. Spółka przesyłała do Węgier i Słowacji około 330 tys. ton ropy przez południową nitkę ropociągu Przyjaźń. W rezultacie, w zeszłym miesiącu Tatnieft odpowiadał za 77% dostaw do Węgier oraz 92% do Słowacji.

Rafinerie MOL w Węgrzech i Słowacji domagały się zwiększenia tranzytowych dostaw przez ropociąg Przyjaźń, co miało umożliwić przepompowanie odpowiednio 530 tys. ton na Węgry oraz 545 tys. ton na Słowację. Jednak operator ukraińskiego odcinka ropociągu, Ukrtransnafta, zgodził się jedynie na tranzyt 436 tys. ton do Węgier i 356 tys. ton do Słowacji, co zadowala tylko w około 82% oraz 65% potrzeb.

Do tej pory, Lukoil był największym dostawcą ropy do obu krajów, zapewniając ponad 40% materiałów. Po wprowadzeniu sankcji w lipcu odpowiedzialność za dostawy spadła na Tatnieft. Warto zwrócić uwagę, że sankcje na Lukoil wprowadzono po raz pierwszy w 2018 roku, ale w czerwcu 2024 roku zostały one znacznie zaostrzone, w tym dodano zakaz tranzytu.

Zarówno Węgry, jak i Słowacja wyraziły oburzenie z powodu decyzji Ukrainy i domagały się interwencji Brukseli, która jednak stwierdziła, że nie widzi bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw ropy do UE.

W ciągu ostatnich dwóch lat Węgry i Słowacja powinny były podjąć działania w kierunku zmniejszenia swojej zależności od rosyjskiej ropy, ale wciąż korzystają z tańszych dostaw. Przykładowo, Lisowski z Polskiego Instytutu Ekonomicznego zauważył, że przed wstrzymaniem dostaw rosyjskich, blisko 40% importu dla MOL stanowiła ropa innego pochodzenia.

Choć istnieją alternatywne szlaki dostaw, są one droższe. Warto zatem zastanowić się, czy państwa te zrobiły wystarczająco dużo, by uniezależnić się od rosyjskich surowców. Jak twierdzi Andrzej Sadecki z OSW, obecnie obie nacje powołują się na problemy bezpieczeństwa energetycznego, co może tylko podkreślać ich trudną sytuację w trudnych czasach EU-restrykcji.

W sytuacji rosnącego napięcia geopolitycznego, warto obserwować, jak rozwinie się sytuacja z dostawami rosyjskiej ropy i jakie kroki podejmie Unia Europejska w odniesieniu do zależności energetycznej krajów członkowskich.