Rosjanie na Krymie: Paranoja wakacyjna czy piekło na drodze?
2025-08-11
Autor: Anna
Rosyjski Krym: Zatłoczone drogi i palące słońce
Roczne wakacje w okupowanym Krymie przeradzają się w koszmar. Siły ukraińskie nieustannie atakują rosyjskie instalacje wojskowe, co prowadzi do częstych zamknięć mostów. Ostatni incydent z 1 sierpnia spowodował powstanie olbrzymiego 41-kilometrowego korka w Kerczu oraz Feodozji, trwającego ponad pięć godzin. I choć wojenne napięcia utrudniają podróże, turyści i tak postanowili zainwestować w nadmorskie przyjaźnie z Krymem.
Wielka pogoń za wodą i przekąskami
Rosjanie wolą spędzać wakacje na Krymie, mimo że warunki na plażach nie są idealne. Po katastrofalnym wycieku ropy w Kraju Krasnodarskim, sporo turystów wybrało się na półwysep, mimo że miejscowe władze łagodzą realia, opowiadając o ciepłej wodzie i słonecznych dniach
Upał i brak toalet: prawdziwe koszmary drogowe
Zarządzenie nowego systemu kontrolnego na moście jeszcze bardziej zaostrzyło sytuację. Kolejki są już stałym widokiem, a turyści narzekają nie tylko na czas oczekiwania, ale również na palące słońce, które potęguje frustrację. Posty w grupach na Telegramie pokazują, jak kierowcy muszą walczyć o przetrwanie w niemożliwych warunkach.
Dramatyczne sytuacje w korkach
Wielokrotnie pisało się o wolontariuszach, którzy rozdają wodę tylko niektórym zainteresowanym. Ci, którzy czekają dłużej niż półtorej godziny, muszą liczyć na szczęście, a i tak brakuje im podstawowych zasobów. Problemy z toaletami są wręcz legendarnie absurdalne — niektórzy kierowcy unikają ich jak ognia.
Czego unikać podczas krymskiej podróży?
"Weź ze sobą wodę i przekąski" — ostrzega wielu podróżnych. Czasami oczekiwanie przekracza nawet sześć godzin, co staje się nie do zniesienia w upale. Co gorsza, jedyny odcinek drogi z przyzwoitymi warunkami dostępu do toalet znajduje się w pobliżu punktów kontrolnych, co dodatkowo utrudnia całą podróż.
Rosyjski bloger Aleksander Górny, który przeprowadził się na Krym, zauważa: "Są miejsca z wodą, ale to zdecydowanie za mało jak na pędzące tłumy. Korki ciągną się od 30 do 50 kilometrów, a punkty kontrolne nie są w stanie ich obsłużyć".