Rosyjskie bombardowanie polskiej fabryki: Prezes Fakro ujawnia szokujące szczegóły po roku
2024-10-06
Autor: Agnieszka
Ryszard Florek, prezes i współzałożyciel firmy Fakro, w najnowszym odcinku programu "Biznes Klasa" na YouTube, opisał dramatyczne wydarzenia związane z rosyjskim atakiem na polską fabrykę. W wyniku bombardowania, które miało miejsce, gdy ich centrum pomocy humanitarnej obsługiwało transporty z Zachodu na Ukrainę, straty oszacowano początkowo na 10 milionów złotych, a ostatecznie okazały się równe około 30 milionom złotych. Florek nie ma nadziei na zwrot tych pieniędzy, ponieważ ani ubezpieczenie ani odszkodowanie nie wchodzą w grę. "Może po wojnie Rosja zgodzi się na reparacje, ale nie sądzę, by to nastąpiło" - powiedział.
W wyniku bombardowania płonęły nie tylko hale, w których przechowywano okna, ale również sąsiadujące magazyny. Florek zaznaczył, że wydarzenie to było nie tylko tragicznym incydentem, ale także miało głęboki wpływ na działalność firmy. W 2023 roku, po utracie rynku rosyjskiego, Florek wypadł z listy najbogatszych Polaków magazynu "Forbes". Jego majątek szacowano na 853 miliony złotych, podczas gdy wcześniej przekraczał 1 miliard.
Firmy zarządzane przez Florka generują blisko 1,5 miliarda złotych obrotów rocznie, a Polska produkuje obecnie ponad 50% światowej produkcji okien dachowych. Dzięki innowacjom i konkurencji na rynku, okna w Polsce są nawet o kilkanaście procent tańsze niż w innych krajach.
Florek zdradził, że na początku lat 90. chciał współpracować z duńskim producentem Velux, jednak odmówili i to Fakro stało się największym konkurentem na rynku. Historia rodzimej firmy, która zaczynała w trudnych czasach komunizmu, ilustruje, z jak wielu przeciwnościami musiała się zmierzyć.
"Obecnie konkurencja jest zacięta, a walki na rynku są brutalne. Jednak dzięki determinacji i innowacjom udało nam się przetrwać i rozwijać" - dodał Florek. W kontekście obecnych wydarzeń na Ukrainie, fabryka musi stawić czoła nie tylko wyzwaniom finansowym, ale także moralnym związanym z pomocą humanitarną i dodatkowymi zagrożeniami, jakie niesie wojna.
Florek podkreślił, że jego firma, mimo trudnych warunków, nadal angażuje się w pomoc dla Ukrainy, a także stara się przetrwać na zmieniającym się rynku. Historia Fakro to nie tylko opowieść o biznesie, ale także o wytrwałości i odwadze w obliczu przeciwności losu.