Sąd Najwyższy: Giertych wprowadza w błąd społeczeństwo!
2025-06-19
Autor: Andrzej
Roman Giertych, poseł Koalicji Obywatelskiej, ogłosił na swoim profilu, że 8 rano zjawił się w Sądzie Najwyższym w celu przeprowadzenia kontroli poselskiej. Domagał się dostępu do dokumentów związanych z przeliczaniem głosów z wyborów prezydenckich, lecz Izba Nadzwyczajna odmówiła jego prośbie. Giertych obwinia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) o systemowe fałszerstwa w tym procesie.
Giertych kontra Sąd Najwyższy
W odpowiedzi na te oskarżenia, I prezes SN skrytykowała działania Giertycha, twierdząc, że niedawno podjął on nieudolną próbę uzyskania dostępu do akt sprawy, w której nie jest stroną. Sąd podkreślił, że dokumenty zostały mu udostępnione jako uczestnikowi postępowania, jednak poseł był niezadowolony z ich zawartości.
W odpowiedzi na krytykę, Giertych oskarżył panią Manowską o kłamstwo i stwierdził, że w bezczelny sposób odmówiła mu dostępu do protokołów, które mogą poprzeć jego tezy o fałszerstwach.
Sąd stawia sprawę jasno!
W czwartek Sąd Najwyższy wydał mocny komunikat, w którym obwiniono Giertycha o dezinformację i obrazę powagi instytucji. Zaznaczono, że uzyskał on dostęp do akt swojej sprawy, a jego prośba o inne dokumenty została odrzucona, ponieważ nie złożył odpowiedniego wniosku.
Teoria spiskowa nabiera tempa
Tymczasem Koalicja Obywatelska rozwija teorie o rzekomych fałszerstwach w wyborach. W poniedziałek Państwowa Komisja Wyborcza przedstawiła sprawozdanie, które trafi do Sądu Najwyższego, gdzie izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (IKNiSP) będzie rozstrzygać o ważności wyboru prezydenta.
Mimo niedawnych decyzji o przeliczeniu głosów w 13 komisjach, eksperci wskazują, że nie ma dowodów na dużą skalę naruszeń, które wymagałyby całościowego przeglądania wszystkich głosów.
Co czeka Giertycha?
Media państwowe zaczynają coraz głośniej interesować się całą sprawą. Czy Giertych i jego zarzuty znajdą potwierdzenie? Czy też jego działania mają jedynie na celu wywołanie zamieszania?