Skandal dopingowy z nagłym zwrotem akcji! Polka ma szansę wystartować w Paryżu
2024-07-17
Autor: Magdalena
Clostebol, którego obecność miała zostać stwierdzona w organizmie Doroty Borowskiej, to steryd anaboliczny, który znajduje się na liście środków zakazanych dla sportowców. Trzeba przyznać, że jest to jeden ze słabszych środków dopingowych i tak naprawdę niewiele daje, choć mówi się o tym, że zwiększa wydolność. Bardzo rzadko się go stwierdza u sportowców, bo jest bardzo łatwy do wykrycia.
Acetat clostebolu występuje w środkach do leczenia np. chorób skórnych czy zmian w narządach płciowych. Można go znaleźć choćby w kremie trofodermin, który stosowała zdyskwalifikowana Norweżka Therese Johaug. Substancja może się też znajdować np. w antyperspirantach, maściach ginekologicznych czy weterynaryjnych.
Dorota Borowska może zostać odwieszona. Jedzie na testy z psem
U Borowskiej stwierdzono niewielkie przekroczenie norm tego specyfiku, ale jednak. Polka została zawieszona, o czym poinformowały Polski Związek Kajakowy oraz International Testing Agency (ITA).
Teraz ta sama agencja, która przeprowadzała badanie, przychyla się do argumentacji zawodniczki, która twierdzi, że obecność clostebolu w jej organizmie może pochodzić od psa, u którego stosowała maść. Dodatkowym argumentem ma być potwierdzenie od weterynarza, że lek był przepisany dla zwierzaka.
Wszystko idzie w dobrą stronę. Szybko zareagowaliśmy na to, co spotkało Dorotę i w środę mieliśmy spotkanie on-line pełnomocnika Doroty z przedstawicielami Światowej Agencji Antydopingowej. Oni powiedzieli, że tak się czasami zdarza. Do 20 lipca mamy przedstawić wszystkie dokumenty. Jeszcze w środę Dorota razem z psem wyjeżdżają do Strasburga na badanie na zawartość tego specyfiku w sierści. To jest jakiś specjalista, który współpracuje z WADA - powiedział Grzegorz Kotowicz, prezes Polskiego Związku Kajakowego, w rozmowie z Interia Sport.
- Jeśli potwierdzi się to, co mówi Dorota, bo znaleźli u niej jakieś znikome ślady tej substancji, to może świadczyć o tym, że w jej organizmie znalazł się on przez dotykanie psa. Gdyby wszystko poszło sprawnie, to nasza zawodniczka może zostać odwieszona - dodał.
Wiele wskazuje na to, że rzeczywiście jest szansa, skoro ludzie odpowiedzialni za tępienie dopingu w sporcie chcieli się spotkać z polską zawodniczką tak szybko. W trybie przyspieszonym ustalono też na 27 lipca termin rozprawy dotyczącej naszej zawodniczki.
- Jeśli potwierdzą się podejrzenia Doroty, to być może nawet nie będzie rozprawy, tylko po 20 lipca, Dorota zostanie odwieszona - przekazał nam Kotowicz.
- Jako Polski Związek Kajakowy piętnujemy oczywiście stosowanie środków dopingujących i jesteśmy przeciwni temu. Jesteśmy zdania, że powinny być wyciągane surowe konsekwencje w przypadku osób stosujących wspomaganie farmakologiczne. W tym jednak wypadku stoimy murem za Dorotą, bo mało kto by przewidział, że podawanie psu maści, czy sprayu spowoduje taką sytuację. To jest zatem przypadek losowy. To, co mówi Dorota, jest też potwierdzone, bo ma ona zaświadczenie od weterynarza, że przepisał taki lek - dodał.
Jeśli proces zakończy się pomyślnie, Dorota Borowska wróci do treningów i być może wystartuje na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu 2024. Czy uda się jej udowodnić niewinność? Śledź najnowsze wiadomości, aby poznać rozwój tej niesamowitej historii!