Skandal po olimpijskim finale Polaków i Francuzów. Wciąż trudno w to uwierzyć!
2024-09-10
Autor: Andrzej
Reprezentacja Polski w siatkówce może uznać letnie igrzyska olimpijskie 2024 w Paryżu za ogromny sukces. "Biało-Czerwoni", dowodzeni przez Nikolę Grbicia, przełamali mityczną "klątwę ćwierćfinału" i dotarli do finału, gdzie zmierzyli się z gospodarzami - Francuzami. Niestety, w decydującym spotkaniu Polacy musieli uznać wyższość rywali, przegrywając 3:0.
Jednak po meczu doszło do kontrowersji, które wciąż budzą emocje. Ceremonia medalowa została opóźniona, ponieważ francuska drużyna, a w tym zawiedziony rezerwowy Timothee Carle, domagała się jego obecności na podium. Zasady mówią, że zawodnik, który nie wystąpił w żadnym meczu, nie może brać udziału w ceremonii. Pomimo protestów, Carle ostatecznie pojawił się na podium, lecz nie otrzymał medalu złotego.
Zawodnik w rozmowie z portalem "WP SportoweFakty" powiedział: "Byłem zdziwiony organizacją ceremonii medalowej. Cieszę się, że moi koledzy walczyli o moją obecność na podium do samego końca". Dodał, że francuska federacja pracuje nad przyznaniem mu medalu, co daje nadzieję na rozwiązanie tej sytuacji.
Co więcej, Carle wspomniał również o finansowych nagrodach dla siatkarzy. "Tylko dwunastu zawodników otrzymało nagrody od rządu. Słyszałem, że mogą być inne bonusy, ale musimy to jeszcze przedyskutować" - podkreślił. Kwestia 13. zawodnika oraz jego roli z pewnością wróci na agendę przed kolejnymi igrzyskami.
Warto dodać, że Timothee Carle niedawno dołączył do polskiej ligi, a konkretnie do klubu Jastrzębski Węgiel, który zainauguruje sezon PlusLigi meczem z Barkomem-Każany Lwów. Carle zdobył doświadczenie grając wcześniej w drużynach we Włoszech i Niemczech, a teraz ma szansę na dalszy rozwój swojej kariery w Polsce.
Czekamy z niecierpliwością na rozwój sytuacji oraz jego występy w nadchodzących rozgrywkach!