Słonie w Kenii: Giganty, które zdominowały osiedla! Co się wydarzyło?
2024-10-15
Autor: Marek
Rezerwat Mwea, położony na południu Kenii, około 130 kilometrów od stolicy Nairobi, to dom nie tylko dla majestatycznych słoni afrykańskich, ale także dla różnych innych dzikich zwierząt, w tym żyraf, lampartów afrykańskich, guźców oraz krokodyli nilowych.
Ten ponad 42-kilometrowy kwadratowy rezerwat miał za zadanie pomieścić około 50 słoni afrykańskich. Niestety, populacja tych potężnych zwierząt wzrosła trzykrotnie, co oznacza, że obecnie ich liczba przekracza możliwości rezerwatu.
Rebecca Miano, przedstawicielka Ministerstwa Kultury i Turystyki w Kenii, podkreśla, że coraz więcej słoni zaczęło błąkać się po lokalnych farmach i osiedlach, co budzi obawy w społeczności.
- Teraz czujemy ulgę, zwłaszcza że nasze dzieci bały się wychodzić do szkoły wczesnym rankiem, mogąc natknąć się na słonie - relacjonuje jeden z mieszkańców Mwea.
Aby rozwiązać ten problem, władze parku zdecydowały o relokacji 50 słoni do Parku Narodowego Aberdare na początku października. Ta odpowiedzialna operacja jest realizowana przy wsparciu rządu Kenii i lokalnych organizacji ochrony przyrody.
Jednakże, wyzwanie związane z przenoszeniem tych ogromnych zwierząt nie jest proste. Przeciętny słoń afrykański waży kilka ton, co znacznie komplikuje operację.
- W akcję zaangażowany jest zespół 54 ekspertów: weterynarzy, inspektorów ds. gatunków, pilotów, kierowców oraz oficerów łączności, którzy razem pracują na rzecz precyzyjnego wykonania każdego etapu przenosin, korzystając z ciężarówek, śmigłowców oraz specjalistycznego sprzętu - informuje dr Erustus Kanga, dyrektor generalny Kenijskiej Służby Dzikiej Przyrody.
Słonie nie są przenoszone pojedynczo. Zespół dba o to, aby każde z przenoszonych zwierząt miało towarzystwo swojej rodziny oraz że są one wyposażone w obroże z nadajnikami GPS, co umożliwi ich późniejsze monitorowanie. Do tej pory udało się bezproblemowo przemieścić 44 z 50 słoni.
Warto dodać, że problemy z przesiedlaniem dzikich zwierząt są coraz powszechniejsze w Kenii, gdzie rosnąca populacja ludzi i rozwój urbanizacji zagrażają naturalnym siedliskom. Czy Kenia zdoła utrzymać równowagę między ochroną przyrody a potrzebami ludności? To pytanie pozostaje otwarte.