Straszny wypadek na S7. Co z prokuraturą?
2024-10-19
Autor: Katarzyna
W nocy z piątku na sobotę na drodze ekspresowej S7 doszło do tragicznego karambolu, który wstrząsnął całą Polską. Wydarzenie miało miejsce po godzinie 23 w okolicach węzła Lipce.
Świadkowie relacjonują przerażające sceny. "Zobaczyłem coś w oddali, co wyglądało jak wybuch – mówił jeden ze świadków. – Na miejscu panował chaos. Ludzie błyskawicznie ruszyli z pomocą poszkodowanym, tworząc korytarz życia. Gdy przyjechały służby ratunkowe, wróciliśmy do swoich samochodów, aby nie utrudniać pracy instytucjom ratunkowym." To zdarzenie zostało uznane za jedną z największych katastrof drogowych w Polsce od lat, porównywaną do wypadku autobusów w Kokoszkach w 1994 roku.
Trwające śledztwo ma kluczowe znaczenie dla ustalenia przyczyn tragedii. Wyniki sekcji zwłok mają być ogłoszone w najbliższy poniedziałek. Policja zatrzymała 37-letniego kierowcę ciężarówki, który brał udział w karambolu. Pierwsze badania potwierdziły, że nie był on pod wpływem alkoholu. Obecnie czekamy na wyniki analizy krwi pod kątem obecności środków odurzających, które mają być znane w niedzielę.
Nie tylko kierowca, ale i techniczne aspekty tragedii są badane. Policja prowadzi szczegółowe analizy tachografu ciężarówki, który może dostarczyć cennych informacji o prędkości pojazdu przed zdarzeniem. Dodatkowo, telefon komórkowy zatrzymanego kierowcy został zabezpieczony do dalszych badań. Specjaliści mają na celu ustalenie, czy wystąpiły jakiekolwiek nieprawidłowości w jego aktywności przed wypadkiem.
W rozmowie z mediami mł. asp. Karol Kościuk z policji w Pruszczu Gdańskim zaznacza, że wstępne ustalenia wskazują, że ciężarówka najechała na tył pojazdów zatrzymanych w korku. Dedukuje się, że nie tylko badanie krwi kierowcy, ale także analiza aktywności jego telefonu po zdarzeniu powinny stać się standardem w takich sprawach. Jak twierdzi Łukasz Zboralski z "Do Rzeczy", to niezbędne dla pełniejszego zrozumienia przyczyn wypadku.