Rozrywka

Syn Kamińskiego wspomina jego ostatnie chwile. "Przerażające"

2024-11-02

Autor: Agnieszka

Emilian Kamiński zmarł 22 grudnia 2022 roku, pozostawiając po sobie niezatarte ślady w polskiej kulturze dzięki rolom w takich produkcjach jak "Kariera Nikosia Dyzmy", "M jak miłość", "U Pana Boga w ogródku" oraz "Klan". Przez ostatnie lata swojego życia był związany z Justyną Sieńczęzyło, z którą doczekał się dwóch synów – Kajetana i Cypriana. Kajetan, najstarszy syn, niedawno udzielił wywiadu portalowi cozatydzien.tvn.pl, gdzie opowiedział o emocjach towarzyszących odejściu ojca.

Kajetan opisał, jak spędził ostatnie chwile z Emilianem Kamińskim, twierdząc, że był przy nim w momencie, gdy odchodził. Mimo że stan zdrowia ojca był znany od dłuższego czasu, Kajetan przyznał, że trudności w przygotowaniu się na tak dramatyczne wydarzenie są nieuniknione.

"Relacja z tatą zawsze była bliska, ale ewoluowała z czasem. W trakcie pożegnania nie musieliśmy wiele mówić, bo wszystko było już jasne. Wiele osób myśli, że są gotowe na śmierć, jednak dopiero w obliczu tego momentu uświadamiamy sobie, czym tak naprawdę jest zgaśnięcie” – mówił Kajetan.

Emilian Kamiński odszedł w sposób godny i spokojny, co wzbudza ogromny podziw w jego synu. "Gdy nadejdzie taki czas, kiedy wiesz, że będziesz odchodzić, początkowo towarzyszy ci strach, który jest naturalny. Kiedy powiedziałem tacie, by pokazał mi, jak można godnie odejść, rzeczywiście to zrobił. Zastanowił się zaledwie 1-2 dni. Pokazał mi, jak można znaleźć spokój w obliczu śmierci, co jest naprawdę przerażające, gdyż lęk utrudnia ten proces. On udowodnił mi, że można to zrobić w przeciągu kilku godzin, co nie jest wcale proste, zwłaszcza w przypadku tak ciężkiej choroby" – dodał Kajetan.

Justyna Sieńczęzyło, wdowa po aktorze, również wspomniała o ostatnich chwilach Emiliana podczas rozmowy z portalem Świat Gwiazd. Choć do samego końca mieli nadzieję na szczęśliwe zakończenie, Emiliana był świadomy swojego odejścia i nawet je zaplanował. "Odszedł tak, jak chciał. Był na tyle silnym człowiekiem, że nawet swoje odejście wyreżyserował" – stwierdziła.

Justyna podkreśliła, że gdy usłyszała diagnozę, jej świat się zawalił, ale z perspektywy czasu docenia, że oboje mieli wystarczająco dużo czasu, aby się pożegnać. "To był przywilej, że dostaliśmy ten czas. Żyłam w przeświadczeniu, że każdy dzień może być ostatni. Gdyby odszedł nagle, byłoby dużo trudniej. On walczył do samego końca" – przyznała.

Pamięć o Emiliana Kamińskim trwa, a jego dorobek artystyczny inspiruje kolejne pokolenia. Jego historia przypomina, jak ważne są relacje rodzinne, które potrafią przetrwać nawet najtrudniejsze momenty.