Szok na Podhalu! Milioner przyleciał helikopterem po ryby — co jeszcze ukrywa ta historia?
2025-02-11
Autor: Magdalena
Na Podhalu miało miejsce niezwykłe zdarzenie, które zbulwersowało wielu internautów. W "Tygodniku Podhalańskim" pojawiło się zdjęcie helikoptera Bell 427, zaparkowanego przed "Restauracją Giewont" w Zakopanem. Fani social mediów nie mogli uwierzyć, że bogaty Polak przyleciał helikopterem tylko po to, by zjeść kolację.
Jednak to nie koniec zaskoczeń! Kilka dni później do Jurgowa, leżącego w gminie Bukowina Tatrzańska, przyleciał inny milioner, tym razem po ... zakupy! Właściciel helikoptera po krótkiej wizycie u sąsiada, który prowadzi hodowlę pstrągów, wrócił z torbą pełną świeżych ryb. Zaskakujące, prawda?
Samolot wykorzystywany do tego przelotu kosztuje około 3 milionów złotych, podczas gdy wartość pstrągów, które kupił, oscyluje w granicach 100-150 zł. Na paliwo musiał wydać znacznie więcej, co prowadzi do pytania: dlaczego ludzie decydują się na taką ekstrawagancję?
Bartłomiej Machaj, właściciel gospodarstwa rybnego, zaskoczył ostentacyjnym przylotem klientów. Powiedział w wywiadzie, że są oni miłośnikami jego ryb, a ich wcześniejsze wizyty odbywały się zwykle samochodem.
Kobieta świadcząca to zdarzenie zauważyła, że ryby są znakomite, ale nie na tyle, by ktoś przyleciał po nie śmigłowcem. Co więcej, taka sytuacja podniosła pytania o styl życia elit, w kontekście znanych ze swojego luksusu skandali. Jakie jeszcze ekscentryczne zachowania milionerów zaskoczą nas w przyszłości?
W czasach, gdy wielu Polaków zmaga się z codziennymi problemami finansowymi, takie zachowanie może być odbierane jako nieodpowiednie. Nie pozostaje nic innego, jak śledzić rozwój wydarzeń i obserwować, na co jeszcze stać najbogatszych w kraju. Czy helikopter stanie się nowym, popularnym środkiem transportu dla amatorów lokalnych przysmaków?