SZOKUJĄCA PRAWDA: Martyna usłyszała, że jej mąż jest w szpitalu po tragicznym wypadku! "Ratownicy dzwonili po lekarza, by stwierdził zgon"
2024-08-04
Autor: Tomasz
Szokująca Prawda: Martyna usłyszała, że jej mąż jest w szpitalu po tragicznym wypadku! "Ratownicy dzwonili po lekarza, by stwierdził zgon"
Gdy Martyna wieczorem nie mogła się doczekać powrotu męża do domu, zaczęła do niego dzwonić. Po godzinie jej telefon odebrała policja. "Było zdarzenie drogowe, mąż przebywa w szpitalu uniwersyteckim. Nic więcej nie mogę powiedzieć" – wspomina drżącym głosem Martyna.
Paweł zderzył się z tramwajem, miał połamane wszystkie żebra, a jego serce przestało bić. "Ratownicy walczyli o niego bardzo długo. Nawet dzwonili po drugą karetkę z lekarzem, który miał stwierdzić zgon" – opowiada Martyna, opisując te dramatyczne chwile.
Tragiczne następstwa
Największy problem krył się w głowie Pawła. Tomografia wykazała zanik istoty białej i szarej. "Ludzie raczej z tego nie wychodzą" – informował beznamiętnie lekarz. Martyna, zrozpaczona, zabrała męża do prywatnego ośrodka rehabilitacyjnego, gdzie spotkał swojego "anioła" – neuropsychologa Małgosię. "Ona odkryła, co się działo w umyśle Pawła. Wcześniej żaden lekarz tego nie podejrzewał" – mówi z ulgą Martyna.
Dramatyczne wydarzenia rodzinne
Przed wypadkiem życie Martyny i Pawła było idylliczne. Mieszkali blisko morza w Gdańsku, wychowywali dwóch synków – Adasia (5 lat) i Piotrusia (2 lata). Paweł zawsze był energicznym i optymistycznym ojcem, który uwielbiał spędzać czas z dziećmi.
Na krótko przed wypadkiem Martyna była świadkiem wzruszającego momentu. Paweł, wracając z pracy, przyklęknął i przytulił swoje synki, mówiąc: "Moi kochani synkowie". Martyna nie przypuszczała, że te chwile mogą być jednym z ostatnich takich momentów bliskości w ich dotychczasowym życiu.
Szok i niewiedza
Wieczorami Martyna i Paweł zawsze planowali kolejny dzień. 28 czerwca, jednak, coś było inaczej. Paweł wstał o szóstej, wsiadł na rower i pojechał do pracy. Gdy Martyna zaczęła się niepokoić jego nieobecnością, syn Adaś również zaczął narzekać, że tata długo nie wraca. Kiedy Martyna zaczęła dzwonić do Pawła, telefon odebrała policjantka i poinformowała ją o wypadku.
Walka o życie i nadzieja
W szpitalu Martyna przeżywała prawdziwy horror. Paweł leżał na intensywnej terapii, cały fioletowy i spuchnięty, podłączony do maszyn i respiratora. "Były momenty, kiedy jego organizm się załamywał" – wspomina Martyna. Lekarze kazali jej przygotować się na najgorsze i pożegnać się z mężem, ale Paweł przeżył krytyczne chwile i przetrwał.
Niezwykłe odkrycie
Kiedy Paweł został przeniesiony do ośrodka rehabilitacyjnego w Otwocku, Martyna odkryła, że Paweł był świadomy, mimo że jego stan wyglądał na wegetatywny. Neuropsycholog Małgosia, ich "anioł", odkryła, że Paweł słyszy i rozumie.
Nowe wyzwania
Paweł wrócił do domu, ale jego rehabilitacja jest długotrwała i kosztowna. Wciąż nie może mówić ani samodzielnie jeść. Pojawiają się również bolesne przykurcze mięśni. Największym marzeniem Martyny jest, aby Paweł wyzdrowiał na tyle, by móc aktywnie uczestniczyć w życiu rodzinnym.
Pomoc potrzebna!
Martyna apeluje o pomoc dla Pawła, organizując zbiórki na dalsze leczenie i rehabilitację. "28 czerwca moi synowie stracili ojca. Jego ciało jest z nami, ale Pawła, jakiego znaliśmy, już nie ma" – mówi z bólem, ale i nadzieją w głosie Martyna.
Pomóż Pawłowi wrócić do pełni życia! Możesz wesprzeć zbiórkę organizowaną przez Fundację Siepomaga lub akcję pomocową Fundacji Votum. Pamiętaj, każda pomoc się liczy!