Świat

Szokujące morderstwo: Udawali, że chcą pomóc, a w rzeczywistości mieli makabryczny plan

2024-09-05

Autor: Marek

Na początku marca 2024 roku w Hockenheim (Badenia-Wirtembergia) w Niemczech, zaniepokojeni mieszkańcy zaczęli szukać informacji o zaginionej rodzinie z Ukrainy. Maryna S. (51 l.) wraz z córką Margaritą R. (27 l.) i pięciotygodniową wnuczką Mią zniknęły bez śladu. Kobiety uciekły do Niemiec, aby znaleźć schronienie przed wojną.

Jednak z każdym dniem poszukiwań pojawiały się coraz bardziej niepokojące informacje. Wkrótce, 7 marca, przypadkowy przechodzień odkrył ciało 27-letniej Margarity przy rampie nad Renem. Policyjne dochodzenie ujawnili, że młoda kobieta została zamordowana, a jej matka i córeczka zniknęły.

Śledczy rozpoczęli intensywne poszukiwania zaginionych. Wkrótce policja zatrzymała parę z Niemiec: Marco O. (44 l.), rzeźnika, oraz jego żonę, Inę O. (43 l.), urzędniczkę. Po przeprowadzeniu badań DNA odkryto, że udało się odnaleźć małą Mię, jednak potwierdzono, że jej matka i babcia nie żyją. Po dwunastu dniach od odkrycia ciała Margarity, służby odkryły również zwłoki Maryny w jeziorze.

Oskarżeni małżonkowie twierdzą, że ich przestępczy plan był wykalkulowany. Marco i Ina O. marzyli o dziecku, a mając trzech synów, postanowili, że muszą zdobyć córkę za wszelką cenę, eliminując wszelkie przeszkody.

Marco dołączył do grupy wsparcia dla uchodźców z Ukrainy, gdzie poznał Margaritę, która poszukiwała bezpieczeństwa. Gdy urodziła córeczkę, para O. zaprosiła je na pozorowane przyjęcie, gdzie dodano do jedzenia środki usypiające. Po stracie przytomności, Maryna została wywieziona nad wodę, gdzie została brutalnie zamordowana. Ciało wrzucono do rzeki, a naiwność młodych kobiet posłużyła jako zasłona dla ich zbrodni.

Następnie planowano również uśmiercenie Margarity, twierdząc, że jej matka doznała ataku serca. Wzdłuż tej krwawej ścieżki małżonkowie tworzyli fałszywy wizerunek szczęśliwego rodzica.

W Hockenheim zbrodnia okazała się być znacznie bardziej brutalna, niż przypuszczano. Marco i Ina, chcąc sprawić wrażenie idealnej rodziny, kłamali sąsiadom o narodzinach córeczki, utrzymując, że ich noworodek przebywa w szpitalu na oddziale intensywnej terapii. Jednakże, kiedy policja wkroczyła do ich domu w Sandhausen, odkryto, że 5-tygodniowa Mia nie była ich biologiczną córką.

Państwo O. zostali oskarżeni o podwójne zabójstwo oraz porwanie dziecka. Obecnie czekają na wyrok, a sprawa wstrząsnęła zarówno społecznością lokalną, jak i szerzej w Niemczech. W obliczu tych wydarzeń, skala zbrodni wydaje się niewyobrażalna, a zaufanie między ludźmi zostaje wystawione na ciężką próbę.

Czy to możliwe, żeby z pozoru niewiniątka zamieniło się w bezwzględnych przestępców? Jak doszło do tej tragedii? Sprawa wciąż budzi wiele pytań i szokuje wszystkich, od sąsiadów po organy ścigania.