Świat

Szokujące słowa! Viktor Orban atakuje Polskę: „Puściły hamulce”. Koniec braterstwa? Ekspertka komentuje

2024-07-31

Autor: Magdalena

Premier Węgier, Viktor Orban, zabrał głos podczas przemówienia w Baile Tusnad w Rumunii, gdzie zaatakował kraje zachodnie, w tym Polskę. Stwierdził, że polskie władze prowadzą „najbardziej bezprawe polityki w Europie”, oceniając je jako moralizujące i krytykujące Węgry za relacje z Rosją, mimo że same pośrednio kupują gaz od Rosji. Jego wypowiedź wywołała dyplomatyczny konflikt z polskimi władzami, a do sytuacji odniósł się m.in. szef oraz wiceszef polskiego resortu spraw zagranicznych.

Dlaczego Viktor Orban atakuje Polaków?

Zapytaliśmy dr Aleksandrę Poznar, specjalistkę w zakresie węgierskiej polityki, o motywacje premiera Węgier. Ekspertka podkreśliła, że Orban od lat prowadzi stałą, wewnętrznie skierowaną politykę. Lokalizacja przemówienia w Rumunii miała istotne znaczenie, gdyż skierowane było przede wszystkim do węgierskiej mniejszości narodowej.

Orban pragnął ukazać, że Węgry mają szczególną rolę na arenie międzynarodowej i że międzynarodowa krytyka wobec kraju jest niesprawiedliwa. Krytykując Polskę, Orban wskazał na hipokryzję innych krajów, które handlują z Rosją.

Koniec braterstwa? Polak i Węgier – dwa bratanki?

Ekspertka zauważyła, że podejście Węgier do Polski wynika również z zazdrości o dynamiczny rozwój naszego kraju, szczególnie militarny. Zdaniem Poznar, Polacy i Węgrzy coraz bardziej różnią się w podejściu do kluczowych kwestii, przede wszystkim w relacjach z Rosją.

- To już nie są do końca „dwa bratanki” – powiedziała dr Poznar. – Nasza izolacja od Węgier jest coraz bardziej zauważalna. Poprzednie rządy potrafiły lepiej maskować różnice, ale teraz hamulce puściły po obu stronach. Jednym z głównych powodów jest stosunek Polski do Rosji, w szczególności do kwestii zakupu gazu - dodała ekspertka.

Czy Viktor Orban poniesie konsekwencje swojej polityki?

Co czeka premiera Węgier w związku z jego kontrowersyjną polityką? Dr Poznar wskazuje, że Orban nie obawia się konsekwencji ze strony Unii Europejskiej. Jego spotkania z Zełenskim w Kijowie, Putinem w Moskwie, czy wizyty w Chinach i spotkanie z Donaldem Trumpem pokazują, że nie ma wiele do stracenia.

- Orban od dawna przesuwa czerwone linie w polityce, świadomy, że konsekwencje będą niewielkie. Choć europejskie fundusze są dla Węgier wstrzymane, polityka prochińska i prorosyjska powoduje, że Orban ma mniej do stracenia, niż mógłby zyskać - oceniła dr Poznar.

Czy relacje polsko-węgierskie będą teraz jeszcze bardziej napięte? I jaki będzie dalszy krok Orbana w tej grze politycznej? Odpowiedzi na te pytania mogą przynieść kolejne dni i tygodnie.

Zobacz, co jeszcze dzieje się na europejskiej scenie politycznej. Kliknij tutaj!