"To ja jestem Chrystusem". Prawdziwa historia László Tótha, człowieka, który zaatakował Pietę w Watykanie
2025-02-06
Autor: Marek
László Tóth, człowiek, który w 1972 roku rzucił się z młotkiem na słynną rzeźbę Pieta w bazylice św. Piotra w Rzymie, naprawdę istniał i jest postacią złożoną, która nieustannie wzbudza kontrowersje.
W wiosenny poranek, pośród tłumu turystów, Tóth krzyczał: "To ja jestem Chrystusem", zanim zaatakował majestatyczną rzeźbę autorstwa Michała Anioła. Jego czyn mógł być odebrany jako akt szaleństwa, który jednak wzbudza pytania o stan umysłu i osobiste demonów, z którymi zmagał się Tóth.
Tóth, emigrując w 1947 roku do Stanów Zjednoczonych, próbował zacząć nowe życie po przetrwaniu Holocaustu. Zostawił za sobą żonę i kulturę, szukając akceptacji w nowym, obcym świecie. Jego historia, choć nieopisana w detalach w filmie "The Brutalist" Brady'ego Corbeta, jest powiązana z realnymi wydarzeniami, które tchną wątek dramatyczny w całej narracji.
Film "The Brutalist", mimo że nie jest biografią w tradycyjnym rozumieniu, pokazuje, jak fikcja może być potężnym narzędziem do opowiadania historii. László Tóth stał się symbolem walki z psychologicznymi demonami, a jego nieudana próba kontaktu z papieżem Pawłem VI przed atakiem tylko dodaje dramatyzmu. Po ataku, uznano go za osobę niepoczytalną, co nie tylko rzuca cień na zdolności kreacji człowieka, ale także na jego zdolność do jasnego myślenia w obliczu odrzucenia przez społeczeństwo.
Wiele recenzji filmu zauważyło, że postać Tótha jest ironicznie odbiciem szeroko pojętego artysty. Scenarzyści, w tym polska scenarzystka Klaudia Śmieja-Rostworowska, włożyli w tę postać cechy znanych twórców architektonicznych, takich jak Marcel Breuer czy Le Corbusier, ukazując imigrantów, którzy, podobnie jak Tóth, musieli odkrywać swoje miejsce w świecie i walczyć z własną tożsamością.
Co ciekawe, nagranie powstało w miejscach, które były świadkami historycznych wydarzeń, takich jak Carrara, gdzie Michał Anioł pozyskiwał materiały do swoich rzeźb. To samo miejsce, do którego Tóth zabrał swojego klienta w filmie, symbolizuje poszukiwanie piękna w chaosie artystycznych aspiracji.
Ostatecznie, historia Tótha jest przykładem tego, jak sztuka i szaleństwo mogą się przenikać, oferując widzom bogaty materiał do przemyśleń. Bez względu na to, czy Tóth jest osobą znaną ze swojej przeszłości, czy fikcyjnym bohaterem, można wyciągnąć wiele uniwersalnych lekcji o ludzkiej naturze, sztuce i nieustannej walce o zrozumienie swojego miejsca w świecie.