Rozrywka

Tomasz Raczek grzmi: tegoroczne Oscary oznaczają klęskę Hollywood

2025-03-03

Autor: Agnieszka

Oscara za najlepszy film otrzymał w tym roku obraz "Anora" w reżyserii Seana Bakera. Chociaż wybór tego tytułu przez Amerykańską Akademię Filmową jako laureata może być w ocenie Tomasza Raczka trafny, wskazuje on przy tym na katastrofalną sytuację, w jakiej znalazło się Hollywood. Powód? Raczek zwraca uwagę, że "Anora" jest filmem niezależnym, który niewiele ma wspólnego z tradycyjnym, rozbuchanym amerykańskim stylem produkcji filmowej. W swoim materiale wideo twierdzi, że "tegoroczne Oscary oznaczają klęskę Hollywood".

"Ten prawdziwy Hollywood, które my znamy, gdzie produkuje się filmy komercyjne, wielkie widowiska, które tylko Amerykanie potrafią robić, już nie istnieje" — mówi Tomasz Raczek.

Dalsza część jego wypowiedzi koncentruje się na tym, że jedynymi reprezentantami wielkiego Hollywood były filmy takie jak "Diuna", która zdobyła dwie "mało istotne statuetki", oraz musical "Wicked", zdobywca Oscarów w kategoriach najlepszy kostium i najlepsza scenografia. Największe nagrody zaś przypadły filmom niezależnym lub tym zrealizowanym daleko od Hollywood.

"Tegoroczne Oscary oznaczają klęskę Hollywood. Tego Hollywood robiącego kino z rozmachem po prostu już nie ma" — podsumowuje Raczek.

Krytyk zauważa również, że wśród nagrodzonych filmów znalazło się wiele tytułów z różnych zakątków świata. Na przykład, za najlepszy film animowany uznano "Flow", stworzony przez łotewskie studio, co pokazuje, że dotychczas zdominowana przez Amerykanów kategoria także ulega zmianie. Nagrody powędrowały nie do Disneya czy Pixara, ale do twórców z Europy.

Raczek przywołuje także fakt, że film "Emila Perez", który otrzymał aż 13 nominacji (w tym dwie statuetki), został wyprodukowany przez Francuzów, co potwierdza globalny trend w kinematografii, gdzie niezależne produkcje zdobywają uznanie na równi z blockbusterami.

Warto zastanowić się, co to oznacza dla przyszłości Hollywood. Czy przyzwyczajone do dominacji studio filmowe będzie w stanie skutecznie odpowiedzieć na rosnącą konkurencję z niezależnego sektora i globalnego rynku filmowego? Czas pokaże, ale jedno jest pewne: zmiany w przemyśle filmowym są nieuniknione.