Tragedia na siłowni: 33-latek przez 15 godzin walczył o życie, zanim go znaleziono!
2024-09-06
Autor: Anna
Nikt nie spodziewał się, że na pozór rutynowe ćwiczenie na siłowni może zakończyć się tragedią. 33-letni Giuliano Pirone upadł pod prysznicem w siłowni, a jego dramat rozgrywał się przez 15 długich godzin, podczas gdy nikt nie zwracał na niego uwagi. Jego mama, zaniepokojona brakiem kontaktu, skontaktowała się z policją, co ostatecznie doprowadziło do jego odnalezienia.
Giuliano udał się na siłownię przed pracą, jednak jego dzień szybko zamienił się w koszmar. Policja znalazła go nieprzytomnego pod prysznicem, w początkowej chwili myśląc, że nie żyje. Daniel Pirone, matka mężczyzny, wspomina moment odnalezienia: „Myślałam, że go straciłam na zawsze.” Policjanci przeprowadzili resuscytację, a Giuliano odzyskał przytomność przed przybyciem karetki, niestety jego zdrowie gwałtownie się pogorszyło.
Specjaliści stwierdzili, że mężczyzna mógł stracić przytomność z powodu znacznego spadku poziomu cukru we krwi, a także podejrzewano atak padaczki. Po dwóch tygodniach walki o życie w szpitalu w Joondalup, Pirone zmarł w czwartek 5 września. Jego matka podkreśla, jak trudno jest jej pogodzić się z tą stratą: „Światło, które mnie otaczało, zgasło.”
Wypadek zdarzył się w całodobowej siłowni, która w chwili zdarzenia nie miała personelu. Kobieta w żalu apeluje, że takie obiekty powinny mieć lepszy system bezpieczeństwa. „Powinien istnieć system meldowania, aby po kilku godzinach personel mógł sprawdzić, czy wszystko jest w porządku” – podkreśla.
Jest to tragiczny przypadek, który powinien skłonić właścicieli siłowni do przemyślenia swoich praktyk w zakresie bezpieczeństwa. W obliczu tej strasznej straty, prowadzone jest nowo wszczęte śledztwo w celu ustalenia, czy możliwe było uniknięcie tej tragedii. W międzyczasie, lokalne społeczności zaczynają głośniej mówić o potrzebie wprowadzenia ścisłych regulacji dotyczących bezpieczeństwa w siłowniach.