Trump obiecuje: "Za cztery lata nie będziecie musieli głosować"
2024-07-27
Autor: Ewa
Donald Trump, kandydat Partii Republikańskiej na prezydenta Stanów Zjednoczonych, wywołał niemałe poruszenie swoimi ostatnimi wypowiedziami na konferencji "The Believers' Summit", zorganizowanej przez prawicową organizację Turning Point USA na Florydzie. Wydarzenie skierowane było do konserwatywnych amerykańskich chrześcijan.
Trump obiecuje: "Za cztery lata nie będziecie musieli głosować"
W swoim przemówieniu, które było jednym z głównych punktów programu konferencji, Trump zwrócił się do zgromadzonych z płomiennym apelem, by oddali na niego głos w nadchodzących wyborach. W pewnym momencie obiecał jednak coś, co wywołało ogromne kontrowersje: "za cztery lata nie będziecie musieli znów głosować".
"Nie obchodzi mnie jak, ale musicie wyjść i zagłosować. Mówię raz jeszcze, chrześcijanie, wyjdźcie i zagłosujcie, tylko ten jeden raz. Nie będziecie musieli więcej tego robić. Kolejne cztery lata i wszystko zostanie naprawione” - przekonywał Trump do zebranych.
Kontrowersje i reakcje: "Przyznał, że zostanie dyktatorem"
Nagranie z fragmentem tego przemówienia szybko trafiło do mediów społecznościowych, gdzie przeciwnicy Trumpa interpretowali jego słowa jako wyraz autorytarnych ambicji. "Trump przyznał, że od pierwszego dnia będzie dyktatorem" - napisał Christopher Cadelago z Politico. Don Bradshaw, dziennikarz kanadyjskiego NTV, dodał: "Obiecał, że to będzie ostatni raz, kiedy Amerykanie będą musieli głosować w wyborach. To nie medialna interpretacja".
Rodzące się pytania o autorytaryzm Trumpa
W przeszłości Trump wielokrotnie mierzył się z krytyką, która przedstawiała go jako polityka o autorytarnych tendencjach. Przypominano mu m.in. atak na Kapitol oraz narrację o oszustwie wyborczym. Zapowiedzi "zemsty" na politycznych przeciwnikach po powrocie do władzy również budzą niepokój. W swoim typowym prowokacyjnym stylu Trump stwierdził, że będzie dyktatorem "tylko pierwszego dnia", aby ograniczyć migrację i zwiększyć wydobycie ropy naftowej.
„Chcę zamknąć granicę i wiercić, wiercić, wiercić. Potem nie będę już dyktatorem” - oznajmił Trump.
Burza po wypowiedzi o aborcji
Warto dodać, że Donald Trump znowu znalazł się w centrum kontrowersji po swojej wypowiedzi na temat aborcji. Choć jego sympatie do chrześcijańskich wartości są znane, tym razem jego słowa spotkały się z gwizdami i buczeniem nawet wśród własnych zwolenników. Ten incydent może świadczyć o rosnącym napięciu i podziałach w jego bazie wyborczej.
Czy Donald Trump faktycznie planuje zaprowadzić rządy autorytarne, a jego obietnica braku konieczności głosowania za cztery lata to zapowiedź dyktatury? Tego dowiemy się w najbliższych miesiącach, jednak jego kontrowersyjne wypowiedzi już teraz wywołują gorące dyskusje.