Świat

Trump oskarża ONZ o sabotaż: Schody ruchome, prompter i trzy złośliwe wypadki!

2025-09-25

Autor: Anna

Wczoraj w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych doszło do prawdziwej katastrofy, według relacji Donalda Trumpa. Były prezydent USA opisał teatralne incydenty, które w jego ocenie świadczą o celowym sabotażu, mającym na celu uniemożliwienie mu wygłoszenia przemówienia.

Trump relacjonował, że pierwszym z nieszczęść były ruchome schody, które raptownie się zatrzymały, co mogło doprowadzić do groźnego upadku. "Jestem wdzięczny, że Melania i ja wyszliśmy cało z tego incydentu!" — zaznaczył.

Schody, prompter i nieudane połączenie!

Prezydent dodał, że na nieszczęścia nie skończyło się. Drugi incydent dotyczył awarii telepromptera oraz problemów z systemem dźwiękowym. Wskazywał na to, że niektórzy dyplomaci mieli z tym ogromne trudności podczas jego wystąpienia, co według niego było celowym działaniem. Trump nie miał wątpliwości — to sabotaż!

Absolutnym skandalem okazały się dowody, które według Trumpa potwierdzają jego teorie. Odniósł się do artykułu w londyńskim "The Times", w którym rzekomo pracownicy ONZ żartowali o możliwości zablokowania ruchomych schodów przed jego wystąpieniem.

Trump żąda śledztwa!

"To nie był przypadek, to potrójny sabotaż!" — grzmiał Trump. W swoim wpisie na Truth Social podkreślił, że nie zamierza tego tak zostawić: "Wysyłam kopię tego listu do Sekretarza Generalnego ONZ i żądam natychmiastowego śledztwa!".

Dodał, że monitoring przy schodach powinien być zabezpieczony i zapowiedział, że Secret Service również będzie zaangażowane w sprawę.

Reakcja ONZ na oskarżenia

Rzeczniczka Białego Domu, Karoline Leavitt, również stanęła w obronie kontrowersyjnych oskarżeń, twierdząc, że sytuacja wydarzyła się z pełną premedytacją. W odpowiedzi na te zarzuty, rzecznik sekretarza generalnego ONZ, Stephane Dujarric, skomentował, iż powodem zatrzymania schodów mogło być nieumyślne uruchomienie hamulca awaryjnego przez operatora kamery.

Dodatkowo, według doniesień The Daily Beast, to zespół Trumpa miał obsługiwać teleprompter.

Cała sytuacja budzi wiele kontrowersji, a komentarze płyną z różnych stron. Jak się rozwinie ta historia i czy rzeczywiście doszło do sabotażu? Czas pokaże!