Trump podpisuje "Wielką, piękną ustawę" - Zaskakujący moment w Dzień Niepodległości
2025-07-04
Autor: Andrzej
W piątek, w Dzień Niepodległości, prezydent USA Donald Trump wprowadził w życie ustawę budżetową, której elementy zaskoczyły wielu obserwatorów politycznych. Ta „wielka piękna ustawa” to nie tylko piękne słowa; to kontrowersyjny krok, łączący obiecane przez Trumpa cięcia podatków oraz wydatków socjalnych, przy jednoczesnym zwiększeniu funduszy na deportacje migrantów.
Złoty pakiet dla Departamentu Obrony
Warto zaznaczyć, że niewielka część budżetu trafi do Departamentu Obrony, otrzymując około 150 miliardów dolarów, co pozwoli władzom na przepych w postaci ponad bilionowego budżetu obronnego na nadchodzący rok.
Podpisanie ustawy miało miejsce podczas pikniku z okazji Dnia Niepodległości przy Białym Domu, tuż po tym, jak nad miastem przeleciał bombowiec B-2, symbolizując wspomnienie amerykańskich żołnierzy biorących udział w operacjach misyjnych.
Dramatyczne prognozy budżetowe
Jednak nie wszyscy są zadowoleni. Z analizy Kongresowego Biura Budżetowego wynika, że mimo cięć deficyt budżetowy może wzrosnąć o aż 3,8 biliona dolarów w ciągu najbliższych dziesięciu lat! Co gorsza, blisko 12 milionów Amerykanów może stracić dostęp do ubezpieczenia zdrowotnego.
Z profity dla bogatych?
Interesujące jest to, że według prognoz Yale Budget Lab, najwięcej na tych zmianach zyskają najlepiej zarabiający — 20% Amerykanów, osiągających roczne dochody powyżej 120 tysięcy dolarów. Ich możliwe zyski mogą przekroczyć 5,7 tysiąca dolarów, podczas gdy najgorzej zarabiających może czekać spadek o około 700 dolarów.
Krytyka na każdym kroku
Ustawa została zatwierdzona w Kongresie minimalną większością głosów, pomimo àm licznej krytyce nie tylko ze strony opozycji, ale także wielu republikanów. Zarzuty dotyczą głównie cięć w Medicaid oraz obaw związanych z rosnącym deficytem. Wśród głośnych krytyków znalazł się także miliarder Elon Musk, były doradca Trumpa.
Na jaki kierunek wpłynie ta ustawa? Jakie będą jej długofalowe skutki? Czas pokaże, ale jedno jest pewne — w amerykańskiej polityce nastał nowy rozdział.