Finanse

Trwoga w Europie. "Chińczycy robią coś, co nie wydawało się możliwe"

2024-10-18

Autor: Ewa

Przemysł motoryzacyjny w Europie stoi przed poważnym wyzwaniem.

Wielkie koncerny, takie jak Renault i Volkswagen, oraz Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA), apelują do Unii Europejskiej o wstrzymanie wprowadzenia nowych norm emisji spalin, które mają zacząć obowiązywać już 1 stycznia 2025 roku. Nowe przepisy zaostrzają normy emisji CO2 o około 15%, co stanowi ogromne wyzwanie dla producentów samochodów spalinowych.

Producenci mogą stanąć przed trudnym wyborem: przestawić produkcję na elektryki, które do tej pory słabo się sprzedają, lub ponosić wysokie kary do 95 euro za każdy gram przekroczenia normy CO2. Toyota już ostrzega, że w styczniu 2025 roku ceny samochodów mogą wzrosnąć nawet o 20 tys. zł z powodu wprowadzenia nowych regulacji.

Apel o przesunięcie norm.

Część producentów, w tym ACEA, apeluje o przesunięcie terminu wprowadzenia nowych norm o dwa lata. Olivier Zipse, prezydent BMW, jest zdania, że europejscy producenci powinni jak najszybciej zrezygnować z zakazu rejestracji samochodów spalinowych, który ma wejść w życie w 2035 roku. Uważa, że zakaz ten przyniesie korzyści jedynie chińskim firmom, gdyż europejscy producenci są uzależnieni od dostaw akumulatorów z Chin.

Sprzeciw Stellantisa.

Carlos Tavares, szef Stellantisa, z kolei sprzeciwia się jakimkolwiek zmianom. Na wystawie samochodowej w Paryżu zauważył, że opóźnienie w realizacji celów UE tylko pogłębi przepaść między europejskimi a chińskimi producentami. Stellantis stawia na rozwój samochodów elektrycznych, ale obecnie rynek ten przeżywa trudności, co skutkuje kłopotami finansowymi firmy. W 2026 roku Tavares przejdzie na emeryturę, co nie wróży dobrze jego przyszłej karierze.

Dostosowanie się do norm.

Stellantis będzie musiał dostosować około 20-25% swojego sprzedaży do norm emisji, co jest wyzwaniem, gdyż obecnie auta elektryczne stanowią mniej niż 15% rynku europejskiego.

Redukcja kosztów produkcji.

W obliczu rosnącej konkurencji ze strony chińskich marek, Tavares zauważa konieczność redukcji kosztów produkcji. Współpraca z chińskim producentem Leapmotor, którego model T03 zacznie być produkowany w Tychach, może przynieść cenne informacje na temat konkurencyjnych strategii chińskich firm.

Tavares podkreśla też, że chińskie firmy potrafią wyprodukować samochód o jedną trzecią taniej niż europejskie, co stawia Europejczyków w trudnej sytuacji, gdyż aby konkurować, muszą również obniżyć swoje koszty.

Pesymizm liderów przemysłu.

Luca de Meo, dyrektor generalny Renault, jest jeszcze bardziej pesymistyczny. Twierdzi, że cele emisji na 2025 rok zmuszą producentów do działania, które niekoniecznie jest korzystne z perspektywy środowiskowej. Premier Włoch wezwał do przemyślenia zakazu rejestracji samochodów spalinowych, nazywając go krokiem w stronę autodestrukcji.

Z pewnością nadchodzące zmiany w przemyśle motoryzacyjnym będą miały dalekosiężne konsekwencje dla całej europejskiej gospodarki.