Finanse

Uwaga! Potencjalna inwazja Hindusów na rynek samochodowy. Ekspert ostrzega!

2024-10-15

Autor: Magdalena

- Jean Philippe Imparato, szef Stellantis, zauważa, że historia pokazuje, iż europejski przemysł motoryzacyjny wielokrotnie musiał zmierzyć się z wyzwaniami od zagranicznych producentów. Mówi, że w latach 80. i 90. mówiono o japońskiej Toyocie, a dekadę temu o auto's z Korei Południowej. Teraz zwraca uwagę na rosnące zagrożenie ze strony Indii.

Stellantis, potentat motoryzacyjny, do którego należy wiele znanych marek, w tym Opel, Fiat i Maserati, stoi przed nowymi wyzwaniami. Imparato, będący nowym dyrektorem operacyjnym regionu Europy, zauważa, że konkurencja ze strony Indii staje się coraz bardziej realna. "Szykujmy się na Hindusów, to tylko kwestia czasu, zanim ich samochody trafią na nasz rynek" - podkreśla.

W ostatnich latach, Chiny stały się znaczącym graczem na rynku elektrycznym, zachęcane przez rządowe dopłaty, co wzbudza obawy w Europie. Komisja Europejska ogłosiła plan wprowadzenia ceł na chińskie elektryki, co ma na celu ochronę lokalnych producentów przed nieuczciwą konkurencją. 4 października, państwa UE zdecydowały o wprowadzeniu ceł, jednak nie wszystkie kraje były za tym rozwiązaniem. Niemcy, Węgry i kilka innych krajów wstrzymało się od głosu.

Dane nawołują do niepokoju: w 2019 roku, chińskie marki stanowiły zaledwie 0,4% sprzedaży elektryków w UE, ale ich udział wzrósł do 3,7% na koniec 2022 roku. Według prognoz, w 2025 roku może to osiągnąć nawet 15%. W Polsce obecność chińskich samochodów na rynku wynosi już 1,5%.

Sytuacja staje się bardziej złożona, kiedy dodamy do tego plany indyjskiego giganta Tata Group, właściciela Jaguar Land Rover, który zamierza zainwestować w fabrykę baterii do samochodów elektrycznych w Wielkiej Brytanii. "To tylko pokazuje, że Hindusi już teraz zaczynają zajmować nasze rynki!" - zauważa Imparato.

Niemcy obawiają się, że wprowadzenie ceł na chińskie samochody doprowadzi do działań odwetowych i zmusi producentów do podjęcia decyzji o lokalizacji produkcji w Europie. Rząd niemiecki jest szczególnie zaniepokojony tym, że może to zagrozić miejscowym markom.

"Hindusi już niebawem mogą stać się poważnym konkurentem. Ich obecność na europejskim rynku jest nieunikniona, a w obliczu fali konkurencji z Azji, lokalni producenci muszą szybko zareagować!" - podsumowuje Imparato.

W kontekście dynamicznych zmian na rynku motoryzacyjnym, ważne jest, aby Europejczycy byli czujni i dobrze przygotowani na nadchodzące wyzwania.