Wielka strata dla polskiego kina: Nie żyje Marlena Milwiw-Baron
2025-05-02
Autor: Marek
Polska scena artystyczna pogrążyła się w żalu po odejściu Marleny Milwiw-Baron, która zmarła w wieku 93 lat. Urodzona 22 września 1931 roku we Lwowie, przez większość życia związana była z Warszawą, gdzie ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w 1955 roku.
Przełom w jej karierze miał miejsce rok wcześniej, kiedy debiutowała na scenie w Teatrze Nowym, występując w spektaklu "Niemcy" Leona Kruczkowskiego. Później przeniosła się do Wrocławia, gdzie nie tylko kontynuowała swoją karierę aktorską, ale również dzieliła się pasją jako wykładowczyni w Akademii Muzycznej.
Marlena zyskała ogólnopolską popularność dzięki rolom w takich hitowych produkcjach jak "Warto kochać", "Pierwsza miłość" czy "Licencja na wychowanie". Szczególnie zapadła w pamięć występem w jednym z pierwszych odcinków kultowego serialu "Świat według Kiepskich", zatytułowanym "Wiara czyni cuda".
Ostatnie chwile życia spędziła w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Choć była na emeryturze od ponad dekady, jej bliscy podkreślali, że nigdy nie unikała wyzwań, a przez 20 lat żyła z rozrusznikiem serca. W jednym z wywiadów zdradziła, że pokonała sepsę ogólnoustrojową, która zagrażała jej życiu.
Krystyna Demska-Olbrychska, przyjaciółka i współtowarzyszka z czasów teatralnych, była umówiona na spotkanie z Marleną 3 maja. Niestety, dwa dni wcześniej otrzymała tragiczne wieści o śmierci swojej wieloletniej koleżanki. Relacjonując wstrząsające wydarzenie, mówiła, jak trudno jej przyjąć tę stratę.
Marlena Milwiw-Baron była także babcią Aleksandra Milwiwa-Barona, muzyka z zespołu Afromental, z którym łączyła ją bardzo bliska relacja. W mediach wielokrotnie podkreślał, jak ogromny wpływ miała babcia na jego życie i twórczość.
"Babcia niesamowicie mi kibicuje, dlatego postanowiłem zachować to nazwisko", mówił Aleksander w wywiadzie. Marlena pozostawiła po sobie niezatarte ślady w polskiej kulturze, a jej odejście to ogromna strata dla wszystkich jej fanów.