Wołodymyr Zełenski. Opozycjoniści krytykują komunistyczne przesłuchanie
2025-03-03
Autor: Tomasz
W mediach społecznościowych Lecha Wałęsy opublikowano list podpisany przez ponad 30 byłych opozycjonistów. "Relację z rozmowy prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z panem Trumpem oglądaliśmy z przerażeniem i niesmakiem. Oczekiwanie na okazanie szacunku i wdzięczności za pomoc udzieloną przez Stany Zjednoczone w walce z Rosją uważamy za obraźliwe" - piszą sygnatariusze.
Kiedy próbujemy ustalić, jak dokładnie powstał ten dokument, dowiadujemy się o spontanicznej inicjatywie. "Pomysłodawcą jest Ryszard Pusz, już wcześniej organizował podobne akcje. Właśnie w ten sposób dowiedziałem się o tej propozycji napisania listu do prezydenta USA" - relacjonuje Stefan Niesiołowski, jeden z sygnatariuszy, dodając, że tekst stanowi ważny głos protestu.
Barbara Labuda, kolejna sygnatariuszka, zaznacza, że cała sytuacja była na tyle porażająca, że nie mogli milczeć. "Władek Frasyniuk skontaktował się ze mną, aby omówić tekst. Uznaliśmy, że musimy wyrazić nasz sprzeciw" - mówi.
Rozmowa Zełenskiego z Trumpem miała być jak komunistyczne przesłuchanie?
Opozycjoniści, z którymi rozmawialiśmy, nie mają wiele dobrego do powiedzenia o rozmowie między Trumpem a Zełenskim. Wskazują na brutalność i nieodpowiednie zachowanie prezydenta USA.
"Zachowanie Donalda Trumpa jest żenujące: proste, prymitywne, ordynarne, obraźliwe. Szantażowanie ukraińskiego prezydenta w kwestii zasobów naturalnych przypomina metody przesłuchania z czasów komunizmu" - mówi Niesiołowski.
Barbara Labuda dodaje: "Byliśmy oburzeni bezczelnym próbą sprowokowania Wołodymyra Zełenskiego. To niesamowite poniżenie. Jak można tak traktować kogoś, kto walczy i poświęca życie dla swojego kraju?".
Podkreślają, że Stany Zjednoczone zobowiązały się do ochrony Ukrainy, a Ukraińcy oddali swój arsenał nuklearny na prośbę USA, co teraz rodzi pytania o bezpieczeństwo tego kraju.
Opozycjoniści nie spodziewają się odpowiedzi od Trumpa
Rozmówcy podkreślają, że nie mają nadziei na odpowiedź od Donalda Trumpa. "Nie interesuje mnie, czy ten list przeczyta Trump czy jego współpracownicy. Uznaliśmy, że naszym moralnym obowiązkiem jest powiedzenie, co sądzimy o tym, jak traktuje się ludzi" - kończy Labuda.
Stefan Niesiołowski zauważa, że reakcje mediów amerykańskich mogą być ważne, ale najważniejsze jest, by w Polsce wyciągnąć odpowiednie wnioski z tej sytuacji.
Była minister prezydencka dodaje, że za rządów Trumpa Stany Zjednoczone przyjęły politykę budzącą sprzeciw, w tym pogardę i cynizm. "Wszystko, czemu przez całe życie się sprzeciwiałam, można zobaczyć za oceanem" - zaznacza Labuda.