Świat

„Wrota do piekieł” gasną po 50 latach: czy to koniec legendarnego ognia?

2025-06-21

Autor: Magdalena

Przełom w Turkmenistanie?

W sercu surowej pustyni Karakum, kryje się zjawiskowy gazowy krater Darvaza, znany jako "Wrota do piekieł". W 1971 roku powstał w wyniku nieprzewidzianego wiercenia radzieckich geologów, którzy natrafili na podziemną kieszeń gazu. W obawie przed toksycznym metanem, zdecydowano się go podpalić, myśląc, że ogień zgaśnie w ciągu kilku dni. Cóż, stało się inaczej – płonie nieprzerwanie od ponad pięciu dekad!

Zaczyna gasnąć legendarny ogień?

Jak donosi państwowa firma Turkmengaz, w 2025 roku planuje się znaczne ograniczenie pożaru w Darvazie. "Jeszcze niedawno blask ognia był widoczny z wielu kilometrów, teraz jest to jedynie skromne źródło światła" – relacjonowała Irina Luryeva, przedstawicielka Turkmengazu podczas konferencji w Aszchabadzie.

Czy to prawdziwy postęp?

Według oficjalnych informacji, intensywność ognia zmniejszyła się trzykrotnie, chociaż konkretne dane są wciąż niejasne. Wokół krateru powstały odwierty, mające na celu wychwytywanie uwalnianego metanu. Turkmenistan, z czwartymi co do wielkości rezerwami gazu na świecie, jest znaczącym eksporterem, ale również najwięk szym emitentem metanu z wycieków gazowych.

Przyczyna do wstydu, czy atrakcja turystyczna?

"Wrota do piekieł" przez dekady przyciągały turystów z całego świata do odizolowanego Turkmenistanu, stając się jego wizytówką. Choć kraj próbuje zrealizować plany ugaszenia ognia (jak w 2010 i 2022 roku), dopiero teraz rozpoczęto faktyczne działania.

Klimatyczna szansa dla Turkmenistanu?

Zmniejszony ogień w Darvazie to pozytywna wiadomość zarówno dla lokalnego środowiska, jak i globalnego klimatu. Metan jest aż 80 razy silniejszym gazem cieplarnianym niż dwutlenek węgla. W 2023 roku Turkmenistan emitował 4,4 mln ton metanu rocznie, co odpowiada całkowitej emisji Wielkiej Brytanii.

Nadzieja dla przyszłości?

Jeśli Turkmenistan utrzyma ten kierunek, może to być oznaka, że nawet najbardziej oporne kraje zaczynają brać kryzys klimatyczny na poważnie. Jednak bez pełnej przejrzystości i dostępu do niezależnych danych, trudno będzie to jednoznacznie potwierdzić.