Zmarł legendarny reżyser James Foley: Wspomnienia po mistrzu kina
2025-05-08
Autor: Marek
Żegnamy Jamesa Foleya, mistrza różnych gatunków filmowych
James Foley, znany reżyser hollywoodzkich hitów, zmarł w wieku 71 lat po długiej walce z rakiem mózgu. Pozostawił po sobie niezwykle bogaty dorobek artystyczny, który obejmował zarówno filmy fabularne, jak i kultowe teledyski.
Wzloty kariery Foleya: Od Brooklyn do wielkiego ekranu
Foley urodził się na Brooklyn i swoimi filmami umieszczał się w sercach widzów na całym świecie. Zadebiutował w 1984 roku filmem "Reckless", a jego międzynarodowy sukces przyniosła produkcja "At Close Range" z Seanem Pennem i Christopherem Walkenem. Czy wiedziałeś, że Foley był również twórcą niezapomnianych teledysków?
Ikoniczne teledyski i sukcesy lat 90.
Jego współpraca z Madonną zaowocowała takimi hitami jak "Live to Tell" i "Papa Don’t Preach", które do dziś uważane są za klasykę gatunku. A gdy w 1992 roku nakręcił "Glengarry Glen Ross", film zyskał status kultowego z niezapomnianą obsadą: Al Pacino, Jack Lemmon i Alec Baldwin. Pacino za swoją rolę otrzymał nominację do Oscara!
Nowe wyzwania i powroty do kina
Po sukcesach lat 90., Foley nie zwalniał tempa. W 1996 roku nakręcił thriller "Fear", który, choć nie okazał się finansowym hitem, znacząco wpłynął na kariery Mark'a Wahlberga i Reese Witherspoon. W późniejszych latach pracował z takimi gwiazdami jak Dustin Hoffman i Halle Berry.
Serialowy sukces: "House of Cards" i inne produkcje
Po 2010 roku Foley przeniósł się do świata seriali, zyskując uznanie za reżyserię odcinków "Hannibal", "Billions" oraz "House of Cards", gdzie odpowiadał za aż 12 epizodów.
Ostatnie dzieła: "Pięćdziesiąt twarzy Greya"
W 2017 roku Foley wrócił na duży ekran z dwiema ostatnimi częściami "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Mimo mieszanych recenzji, filmy te odniosły spektakularny sukces komercyjny.
Legendarne wspomnienia i ostatnie słowa Foleya
Czując potrzebę eksperymentowania, Foley zawsze unikał zaszufladkowania swoich dzieł. "Najgorsze w branży to bycie zaszufladkowanym, ja na szczęście nie byłem" - powiedział w rozmowie z "The Hollywood Reporter". Jego odejście jest ogromną stratą dla świata filmu.
James Foley na zawsze pozostanie w pamięci jako geniusz, który zrewolucjonizował kino swoimi wszechstronnymi dziełami.