Kraj

"Zostałam spsikana gazem i przykuta do sejfu". Brutalny napad w Malborku

2025-02-16

Autor: Marek

Zatrważające wydarzenia w Malborku

Wstrząsające wydarzenie miało miejsce 4 lutego w Malborku, kiedy pracownice sklepu jubilerskiego przygotowywały się do otwarcia. Właścicielka, w rozmowie z TVN24, podkreśliła, że zazwyczaj w tym porannym czasie są same i nie powinny otwierać drzwi obcym osobom. Niestety, jedna z pracownic, myśląc że to kurier, otworzyła drzwi, co doprowadziło do wtargnięcia dwóch zamaskowanych mężczyzn.

Przerażająca walka o przetrwanie

— Przewrócili mnie na ziemię, jeden z nich usiadł na mnie, a drugi zaczął mi zatykać usta, żebym nie krzyczała. Walczyłam z nimi ze wszystkich sił, jednak nie udało mi się ich powstrzymać. W tym czasie wsadzili mi kawałek materiału do ust i przenieśli do pomieszczenia obok, gdzie znajduje się sejf. Tam zostałam spsikana gazem pieprzowym i przykuta do sejfu — relacjonuje pani Paulina.

Szybka reakcja policji

W ciągu kilku minut na miejsce przybyła policja, ale niestety sprawcom udało się uciec i na razie są poszukiwani. Za taki brutalny napad grozi im kara do 15 lat więzienia, co stawia tę sprawę na czoło policyjnych priorytetów.

Reakcje społeczne

Właściciel sklepu początkowo zaoferował 20 tysięcy złotych nagrody za pomoc w ujęciu bandytów, ale w obliczu tak dramatycznego zdarzenia postanowił podwoić tę kwotę do 40 tysięcy złotych, aby zmobilizować społeczeństwo do współpracy. Cała sytuacja wywołała falę oburzenia wśród mieszkańców Malborka, którzy zaczęli martwić się o swoje bezpieczeństwo.

Potrzeba zwiększonego bezpieczeństwa

Takie incydenty będą wymagały zwiększonej obecności policji oraz działań mających na celu poprawę bezpieczeństwa w sklepach i miejscach publicznych. Właściciele lokali powinni uczulić swoje pracownice na konieczność nieotwierania drzwi dla obcych, co może uratować życie. W tej trudnej sytuacji, pani Paulina dziękuje za wsparcie, jakie otrzymuje od lokalnej społeczności.