Sport

Afera z dyplomami Roberta Lewandowskiego. Odkryto nowe fakty

2024-07-12

Autor: Ewa

Trzeba podkreślić, że Robert Lewandowski uzyskał dwa dyplomy, których autentyczność i okoliczności ich uzyskania nie budzą żadnych wątpliwości. Mowa o tytułach licencjata oraz magistra w Wyższej Szkole Edukacji w Sporcie, które obronił kolejno w 2017 i 2020 roku. Jak dowiedział się Onet, kapitan reprezentacji Polski miał też w niejasnych okolicznościach uzyskać dyplomy na okrytej złą sławą Wyższej Szkole Edukacji Zdrowotnej i Nauk Społecznych w Łodzi (obecnie Wyższa Szkoła Edukacji Zdrowotnej), którą zarządzał Zbigniew D., zatrzymany za zarzuty o handel dyplomami. Według dr Barbary Mrozińskiej, Lewandowski miał zdać egzaminy, na których w ogóle się nie pojawił.

Dochodzenie Łukasza Cieśli z Onetu wykazuje, że Robert Lewandowski ma dwa dyplomy z pedagogiki, uzyskane na wspomnianej uczelni. Dziennikarz dotarł do organów ścigania, gdzie uzyskał informacje, że Robert Lewandowski miał otrzymać dyplomy bez uczęszczania na zajęcia. Dyplomy miały zostać znalezione w 2019 roku. Wówczas Zbigniew D. „wpadł” podczas prowokacji policyjnej, gdy próbował sprzedać dyplom WSEZiNS. W ręce śledczych przypadkowo trafiła kopia dyplomu Lewandowskiego z podpisem ówczesnej żony rektora uczelni, czyli Zbigniewa D.

Prawidłowość zdobycia tytułów przez piłkarza podważa również dr Barbara Mrozińska, u której kapitan reprezentacji Polski „zdał” dwa egzaminy, choć nigdy nie widziała go na swoich zajęciach. – Gdyby zdawał u mnie egzamin, musiałby do mnie przyjechać. Tymczasem z karty jego ocen wynikało, że zaliczył u mnie dwa przedmioty, a takiej sytuacji na pewno nie było – zapamiętałabym tak znanego studenta – stwierdziła socjolog w wywiadzie dla Onetu.

Wcześniej na portalu X wykładowczyni napisała nawet post, że „Robert Lewandowski kupił dyplom” na WSEZiNS. „Robert Lewandowski kupił dyplom w prywatnej uczelni w Łodzi. Piszę to z całą odpowiedzialnością bo 'zdał' u mnie dwa egzaminy. O wszystkim dowiedziałam się w czasie przesłuchania jako świadek w tej obrzydliwej sprawie” – brzmi treść jej wpisu.

Onet skontaktował się ze środowiskiem Roberta Lewandowskiego w celu pozyskania odpowiedzi w sprawie. Artur Adamowicz, odpowiedzialny za PR napastnika, przekazał, że napastnik ma status świadka w śledztwie i w pierwszej kolejności chce odpowiedzieć na pytania prokuratury. Jednocześnie przekazał jedynie komentarz prawnika Lewandowskiego, czyli Kamila Gorzelniaka.

„W odpowiedzi na zadane pytania informuję, że w sprawie dotyczącej Uczelni Nauk Społecznych w Łodzi Robert Lewandowski ma status świadka i w uzgodnionym terminie odpowie na wszystkie pytania stosownych organów. Robert Lewandowski nie ma w tej sprawie nic do ukrycia i zależy mu na jej pełnym wyjaśnieniu w ramach toczącego się postępowania” – czytamy w treści oświadczenia na stronie Onetu.

Co ciekawe, rzeczniczka gdańskiej prokuratury Grażyna Wawryniuk przekazała Onetowi, że Lewandowski nie został na razie wezwany na przesłuchanie, choć śledztwo trwa już od pięciu lat i nic jej nie wiadomo na temat tego, czy piłkarz będzie przesłuchiwany. Sprawa zatem jest w toku, a jej wyjaśnienie z pewnością jeszcze potrwa.

Warto również dodać, że w ostatnich latach uczelnie prywatne w Polsce spotykały się z licznymi oskarżeniami o nieprawidłowości w przyznawaniu dyplomów. Przypadek Lewandowskiego jest kolejnym elementem tego szerszego problemu, który wymaga dokładnych śledztw i czynności kontrolnych. Polski system edukacji musi pracować na odbudowanie zaufania społecznego poprzez wprowadzenie surowszych regulacji i transparentności procedur akademickich.