Anna Kendrick: "Po ujęciach płakałam". Hollywoodzka gwiazda o pracy nad filmem "Randka w ciemno"
2024-10-10
Autor: Magdalena
Anna Kendrick zdobyła światową sławę jako utalentowana aktorka i piosenkarka, ale jej najnowszy projekt pokazuje, że ma wiele więcej do zaoferowania. Znana z przełomowej roli Natalie Keener w filmie "W chmurach" (2009), za którą otrzymała nominację do Oscara, Kendrick błyszczała również w serii "Pitch Perfect" oraz "Zmierzch". Teraz łączy swoje talenty, debiutując jako reżyserka w filmie "Randka w ciemno", który oparty jest na Faktach o Cheryl, uczestniczce kontrowersyjnego teleturnieju, która z mężczyzną oczekującym idealnej żony zderza się z groźnym niebezpieczeństwem.
Film zadebiutuje na ekranach polskich kin 11 października 2024 roku. To ważna data dla wszystkich fanów Kendrick, jak i tych, którzy interesują się aktualnymi problemami społecznymi.
Artur Zaborski: Z tego co słyszeliśmy, na początku miałaś tylko zagrać główną rolę. Jak przeszłaś od aktorstwa do reżyserii?
Anna Kendrick: - Wszystko zaczęło się od scenariusza. Przeczytałam go i od razu wzbudził we mnie ogromne emocje. Chciałam być częścią tego projektu, ale tak się złożyło, że pojawił się moment, gdy zaczęto rozważać, kto miałby zostać reżyserem. Razem z producentami uznaliśmy, że brakuje nam lidera, kto zgarnie wszystkie piłki i poprowadzi nas do celu.
Dlaczego zdecydowałaś się na reżyserię?
- Od początku czułam silną więź ze scenariuszem. Obawiałam się, że ktoś inny mógłby zrealizować to w sposób, który nie oddałby prawdziwego ducha tej historii. W końcu zgłosiłam się i zorganizowałam spotkanie z producentami, podczas którego próbowałam przedstawić swoje wizje. Choć wydawałam się niepewna, to jednak moja entuzjastyczna misja przekonała ich do mojej osoby.
Jak radziłaś sobie z wyzwaniami reżyserowania?
- To było zarówno zastraszające, jak i ekscytujące! Rozmawiałam z członkami ekipy, pytając ich o moje umiejętności. Czułam się bardzo wspierana, co sprawiło, że mogłam ufać własnej intuicji. Każdy był gotów mi pomóc i dzięki temu czułam, że mogę wciąż się uczyć na planie.
Film przedstawia główną bohaterkę jako nie tylko ofiarę, ale silną i niezależną kobietę. Jak udało Ci się znaleźć ten balans?
- To była trudna ale i inspirująca część pracy. Chcieliśmy pokazać jej waleczność i spryt, zwłaszcza w scenach, gdzie podejmuje ryzykowne decyzje i staje się głosem w teleturnieju. Ostatecznie kluczowe było stworzenie środowiska, w którym czuła się na tyle pewnie, by dzielić się swoimi emocjami.
Jakie emocjonalne wyzwania napotkałaś podczas kręcenia filmu?
- Miałam momenty, w których faktycznie płakałam podczas ujęć, co zupełnie mnie zaskoczyło! Zrozumiałam, jak głęboko możemy związać naszą pracę filmową z osobistymi doświadczeniami. Czułam spełnienie, co prawdopodobnie odczuwali również inni członkowie ekipy. Tworzyliśmy przestrzeń, w której każdy mógł otwarcie wyrażać swoje odczucia i troski.
W kontekście rosnącej dyskusji o przemocy wobec kobiet, jaką rolę ma film w tej debacie?
- Naszym celem było nie tylko pokazanie skrajnych aktów przemocy, ale także codziennych sytuacji, w których kobiety są marginalizowane. Film chce przypomnieć, jak wyzwania, z którymi zmagają się kobiety, są często ignorowane. Po premierze mam nadzieję, że wiele osób zyska lepsze zrozumienie tych problemów.
Na koniec, co chciałabyś, aby widzowie zapamiętali, kiedy usłyszą tytuł "Randka w ciemno" za dziesięć lat?
- Na zawsze będę pamiętać, jak wiele radości przyniosła mi praca nad tym filmem. Bycie jego reżyserką i współpraca z niesamowitymi ludźmi było dla mnie wielkim zaszczytem. Każda osoba z ekipy miała ogromny wpływ na powstawanie tego projektu, i to właśnie sprawia, że to doświadczenie było wyjątkowe. Nie umiem sobie wyobrazić, że mogłabym doświadczyć czegoś równie niezwykłego jak ten projekt z tymi wspaniałymi talentami w moim życiu. (śmiech)