Barbara Kurdej-Szatan broni Englertów po oskarżeniach o nepotyzm: "Helena to utalentowana aktorka, idealna do roli"
2025-01-30
Autor: Ewa
Jan Englert odlicza dni do premierowego spektaklu "Hamleta" w Teatrze Narodowym, który oznacza koniec jego 22-letnich rządów jako dyrektora artystycznego. Wybór tego dzieła Williama Szekspira nie jest przypadkowy - niegdyś, w 1974 roku, rolę tytułową zagrał w telewizyjnej adaptacji w reżyserii Gustawa Holoubka.
Teraz, po ponad 50 latach, Englert postanowił zrealizować nową wersję jednego z najważniejszych dramatów w historii. Do współpracy przy adaptacji zaangażował swoją rodzinę. Matkę głównego bohatera zagra Beata Ścibakówna, a Ofelię, w postać której zakochany jest Hamlet, zagra Helena Englert. Wybór aktorek z rodziny Englertów wywołał kontrowersje i oskarżenia o nepotyzm, co spotkało się z ostrą reakcją publiczności.
W odpowiedzi na zarzuty aktorka Barbara Kurdej-Szatan wyraziła swoje wsparcie dla Englertów, akcentując, że Helena jest łakomym kąskiem w branży teatralnej. "Helena to przede wszystkim wykształcona aktorka, idealnie pasująca do roli Ofelii. Przepełniona talentem, wrażliwa, pracowita i ambitna. Jest osobą serdeczną, pełną pasji i dodatkowo piękną!" - podkreśliła w swoim wpisie na Facebooku.
To pierwszy wspólny projekt father-daughter na deskach teatru, co czyni go jeszcze bardziej wyjątkowym w kontekście pożegnania Englerta z Teatrem Narodowym. Widzowie są ciekawi, jakie efekty przyniesie ta współpraca, szczególnie przy tak silnej obsadzie.
Spektakl zaplanowano na kwiecień i wiele osób obawia się, że może być to ostatnia szansa na zobaczenie Englerta na scenie w roli dyrektora teatralnego. Obiła się o uszy wiadomość, że w branży trwają burzliwe dyskusje na temat nepotyzmu, a niektórzy wskazują również na inne wyjątki w teatrze, które mogą wzbudzać kontrowersje.
Fani są zaintrygowani, kto jeszcze może stanąć w obronie talentu Heleny Englert i jak będą wyglądały dalsze losy tej sprawy w artystycznym świecie.