Białoruskie elity ujawniają przerażające prawdy o swojej pracy! "Boje się, że zamkną mnie w więzieniu"
2024-10-19
Autor: Agnieszka
Białoruski niezależny portal Nasza Niwa ujawnia przerażające tajemnice funkcjonowania administracji państwowej w kraju rządzonym przez Aleksandra Łukaszenkę. W serii rozmów z pracownikami biur urzędniczych wyłania się obraz, w którym ludzie komunikują się niemal wyłącznie z najbliższymi sobie osobami, a panująca atmosfera strachu i braku zaufania paraliżuje jakiekolwiek działania pracowników. Kluczowe staje się hasło, które dominowało w ich pracy: "Jeśli nic nie zrobię, dostanę co najwyżej naganę. Jeśli zrobię coś złego, zamkną mnie w więzieniu".
Władza Łukaszenki trzyma urzędników w strachu
Reżim Aleksandra Łukaszenki działa w sposób ściśle kontrolowany. Choć wielu urzędników nie zgadza się z ogłaszanymi dekretami, ich bierność jest przerażająca. Jak pisze Nasza Niwa, nie ma widocznego oporu ani sabotażu. Osoby, które głośno krytykowały dyktaturę, odeszły z urzędów, podczas gdy inni szukają sposobów na przetrwanie do końca kontraktów. W efekcie w przestrzeni publicznej dominują opinie zgodne z narracją władzy.
W obliczu zagrożenia połowicznym utratą kontroli nad krajem, Łukaszenko stawia kolejne żądania, co potęguje atmosferę strachu. Każdy urzędnik dba głównie o swoje interesy, a współpraca między nimi jest wręcz niechętna. Pracownicy sektora publicznego, jak zauważają eksperci, zostali zmuszeni do życia w poczuciu izolacji i nieufności.
Nie tylko propaganda, ale i powszechna dwulicowość
Wielu respondentów mówi o "zwycięstwie dwulicowości" wśród urzędników, którzy mogą omawiać coraz więcej tematów tylko w zamkniętym gronie znajomych i bliskich. Propaganda reżimu Łukaszenki wywiera ogromny wpływ, według wielu urzędników, bardziej na ich samych niż na całe społeczeństwo. Zmuszeni są działać z myślą o tym, jak ich decyzje będą oceniane przez wyższych rangą przełożonych. "Czujemy się jak marionetki, które muszą tańczyć według melodyjki dyktatury" — podkreśla jedna z informatorek.
W obliczu tylko pozornie stabilnej sytuacji, białoruskie elity stają przed setkami dylematów moralnych i etycznych. Czy będą w stanie przeciwstawić się reżimowi, czy też do końca życia będą żyły w strachu przed represjami? Niezależne badania pokazują, że społeczeństwo białoruskie przestaje tolerować tę sytuację, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość reżimu. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, konieczna jest zmiana — ale czy elity odważą się na nią?