Sport

Cichy faworyt zdemolował rywali. W finale chce zagrać z drużyną Grbicia!

2024-07-27

Autor: Piotr

Nad formą amerykańskiej drużyny siatkarskiej w kontekście igrzysk olimpijskich wisiały duże znaki zapytania. Podopieczni Johna Sperawa mieli w obecnym sezonie wiele problemów zdrowotnych i kadrowych. Rozgrywki Ligi Narodów zaczynali rezerwowym składem, a gdy kluczowi zawodnicy wrócili do gry, zaczęły ich nękać kontuzje.

Aaron Russell, jeden z czołowych zawodników amerykańskiej drużyny, przed startem turnieju uspokajał kibiców: "Nie pokazaliśmy zbyt dobrej formy w Lidze Narodów. Jednak ciężko pracowaliśmy, by wrócić na wysoki poziom. Może brak udziału w fazie finałowej Ligi Narodów będzie dla nas przewagą. Mogliśmy wrócić do domu i wcześniej rozpocząć treningi przed igrzyskami".

W ostatnim sprawdzianie przed olimpijskim turniejem w Paryżu drużyna USA spisała się bardzo dobrze – napędzili strachu Polsce, przegrywając z nią w trójmiejskiej Ergo Arenie 2:3. Na inaugurację igrzysk zaprezentowali się jeszcze lepiej.

Amerykanie rozpoczęli rywalizację w grupie C od spotkania z Argentyną. Przeciwnicy z Ameryki Południowej świetnie wspominają poprzednie igrzyska, gdzie zdobyli brązowy medal. Tym razem jednak musieli najpierw walczyć o kwalifikację w Lidze Narodów – misja zakończona sukcesem. Kapitan drużyny, Luciano De Cecco, został nawet chorążym argentyńskiej ekipy na ceremonii otwarcia imprezy. Jednak to wyróżnienie nie przełożyło się na dyspozycję jego drużyny w meczu otwarcia.

Od pierwszych akcji dominowali bowiem Amerykanie. Świetnie spisywali się przyjmujący drużyny Sperawa – Aaron Russell i Torey Defalco. Już w pierwszym secie Amerykanie wygrali zdecydowanie 25:20.

Obaj przyjmujący nie tylko prowadzili skuteczne ataki, ale także imponowali w polu zagrywki. Argentyna, mając problemy z odpowiednim przyjęciem, nie mogła w pełni wykorzystać umiejętności De Cecco. Druga partia zakończyła się wynikiem 25:19 dla USA, a w trzeciej amerykańska drużyna zdominowała rywali, wygrywając 25:16.

Aaron Russell zakończył spotkanie z 16 punktami, Torey Defalco z 14. Najwięcej punktów dla Argentyny zdobył środkowy Agustin Loser – osiem.

Dla Amerykanów zwycięstwo 3:0 jest tym cenniejsze, że w pierwszym meczu grupy C faworyzowana Japonia niespodziewanie przegrała 2:3 z Niemcami. Ten rezultat dodatkowo utrudnił sytuację Argentyny, która po pierwszym meczu znalazła się w niekorzystnej pozycji. Przypomnijmy, że z każdej grupy do ćwierćfinału awansują dwie drużyny oraz dwie najlepsze ekipy z trzecich miejsc z trzech grup eliminacyjnych.

W drugim meczu grupowym, 30 lipca, Amerykanie zmierzą się z Niemcami, a Argentyna zagra z Japonią. Jakie nadzieje wiąże z turniejem drużyna USA? Trener Speraw kilka dni temu stwierdził, że chętnie zagrałby z Polską w finale imprezy. Jeśli jego podopieczni będą prezentować się tak, jak w meczu z Argentyną, taki scenariusz jest całkiem możliwy.

USA - Argentyna 3:0 (25:20, 25:19, 25:16)