Cud w Warszawie! Jakub Wawrzyniak otwiera się na temat przełomowego meczu z Niemcami
2024-10-11
Autor: Andrzej
Kiedyś nie potrafiłem znieść krytyki, ale w końcu zrozumiałem, jak ważne jest posiadanie pewności siebie. Kibice, oglądając mecz, często kierują się emocjami, a nie obiektywną oceną. Każdy sportowiec zmaga się z tym problemem, a ja byłem ciągle w ogniu krytyki. Nauczyłem się skupić na tym, co naprawdę się liczy.
Podczas pamiętnego meczu w Gdańsku trzy lata temu mieliśmy szansę na pokonanie Niemców. Strzeliliśmy gola z rzutu karnego, ale w ostatniej chwili, przez mój niefortunny poślizg, rywale wyrównali. To był dla mnie trudny moment. Media nie były jeszcze tak rozwinięte jak dziś, ale dostawałem ogromną liczbę nieprzyjemnych wiadomości. Dzięki pracy z psychologiem udało mi się zbudować barierę ochronną.
Kiedy grałem z Niemcami, zdawałem sobie sprawę, że wciąż byłem naznaczony tymi wydarzeniami. Słynny mecz na Stadionie Narodowym, gdzie musieliśmy wygrać, przyciągał wiele emocji. Mimo, że grałem z drobnym urazem, dałem z siebie wszystko, aby nie zawieść kibiców po raz drugi.
Polska reprezentacja, pod kierownictwem Adama Nawałki, miała szansę zrobić coś wielkiego. Kiedy Arek Milik zdobył bramkę, wiedzieliśmy, że musimy to wygrać. Nim skończył się mecz, Niemcy zaczęli tracić pewność siebie, co tylko napędzało naszą drużynę. Zagraliśmy dotąd najlepszy mecz w eliminacjach do Euro.
Choć na początku meczu obaj rywale wydawali się nam silniejsi, potrafiliśmy obronić się przed ich atakami. W końcu wygraliśmy 1:0! To był cud, który zdarza się raz na dziesięć lat. To nie tylko zwycięstwo, ale także punkt zwrotny w historii polskiego futbolu.
Minął rok, a my znów mieliśmy awansować na Euro, pokonując Irlandię. To był dla mnie najszczęśliwszy czas w karierze. Dziś, przeżywając te wspomnienia, wiem, że reprezentacja Polski to MOJA drużyna - wspomina Jakub Wawrzyniak.