Technologia

Czy bańka AI może być większa niż dot-com? Oto, co nas czeka!

2025-03-11

Autor: Marek

Punktem zapalnym bańki dot-com był niezwykły optymizm wobec "nowej gospodarki" kształtowanej przez internet. Wysokie stopy inwestycji oraz przekonanie, że technologia zrewolucjonizuje świat biznesu, sprawiły, że kapitał płynął do firm, które często nie miały nawet modelu zarabiania. Wystarczyło mieć stronę internetową, by przyciągnąć inwestorów.

Era tamtego szaleństwa charakteryzowała się ignorowaniem realnych zysków i opieraniem wycen na nierealistycznych prognozach o wzrostach przychodów. Bańka dot-com pękła w 2000 roku, ale nie oznaczało to końca Internetu. Wiele firm, które przetrwały kryzys, zbudowało fundamenty dla dzisiejszych gigantów technologicznych.

Dziś trudno nie zauważyć porównań między tamtym irracjonalnym entuzjazmem a obecną gorączką inwestycyjną w sektorze sztucznej inteligencji. Perfekcyjnie znane firmy AI osiągają spektakularne wyceny, często przekraczające ich aktualne możliwości generowania przychodów. Ponadto, na rozwój sztucznej inteligencji wydawane są ogromne fundusze, szczególnie na centra danych i wyspecjalizowane chipy, które są niezbędne do szybkiego rozwoju uczenia maszynowego.

Zadajemy sobie ważne pytanie: czy za kilka lat przekonamy się, że inwestycje w AI były zbyt wysokie, czy wręcz przeciwnie — osiągniemy zyski, które przerosną naszą wyobraźnię?

Istnieją jednak istotne różnice między końcem lat 90. a dzisiejszym rynkiem AI. Wówczas innowacje internetowe były domeną nowych i małych spółek, które zasypywały giełdę. Dziś większość kapitału pochodzi od dużych graczy, takich jak Microsoft, Google czy Nvidia, które mają stabilne bilanse i mogą wprowadzać olbrzymie wydatki na rozwój.

Choć wiele firm AI jest nadal prywatnych, co ogranicza presję ze strony giełdowych inwestorów, rośnie ryzyko pęknięcia kolejnej bańki. Jak podkreślają analitycy, euforia inwestorów często popycha ich do dążenia do nieustannego wzrostu, a wysokie wyceny muszą w końcu znaleźć potwierdzenie w rzeczywistych zyskach. W przeciwnym razie czeka nas kaskadowa wyprzedaż i znaczny spadek wartości akcji.

Dla rynku AI istotnym problemem będą rosnące koszty sprzętu oraz energii potrzebnej do trenowania coraz potężniejszych modeli. Podczas gdy największe firmy przetrwają, mniejsze startupy mogą mieć trudności, podobnie jak niegdyś firmy internetowe bez przychodów.

Konflikty geopolityczne oraz wysokie wskaźniki inflacji powodują, że rynek staje się coraz bardziej wrażliwy. Niekorzystne zmiany nastrojów inwestorów mogą szczególnie dotknąć nadmiernie rozgrzany sektor technologiczny. Czy nie widać tego na przykład po ostatnich zapowiedziach politycznych Donalda Trumpa?

Dlatego warto, by obecni inwestorzy uczyli się z doświadczeń pęknięcia bańki dot-com. Powinni dokładnie oceniać fundamenty biznesowe, nie poddawać się modzie i obserwować sygnały nadmiernego optymizmu. Historia uczy, że nawet poważne wstrząsy nie zatrzymują wielkich technologicznych rewolucji — często tylko odsiewają najsłabsze ogniwa, a fundamenty pozostają mocne.

Sztuczna inteligencja ma potencjał, by zmienić wiele aspektów życia i funkcjonowania gospodarki, lecz tuż obok mogą pojawić się dramatyczne wpadki. W czasach niepewności politycznej i makroekonomicznej, warto zachować czujność. Rynki nie znają litości, a szybkie zyski mogą okazać się jedynie iluzją!