Elon Musk zaskakuje: Odważna reakcja na sprawę Patryka Jakiego! Czy to bezprecedensowy proces?
2025-02-11
Autor: Anna
Elon Musk wstrząsnął światem mediów społecznościowych, komentując sprawę Patryka Jakiego, polskiego europosła, który znalazł się w ogniu krytyki za polubienie kontrowersyjnego wpisu na platformie X, dotyczącego migracji. "To szaleństwo! Proces za polubienie posta! Dziękuję Bogu, że Ameryka ma pierwszą i drugą poprawkę" – napisał Musk, dzieląc się zdumieniem nad tą sytuacją.
Patryk Jaki, poseł z ramienia partii rządzącej PiS, stracił immunitet w związku z oskarżeniem o nawoływanie do nienawiści z powodu swojego poparcia dla nagrania, które przedstawiało migrantów w negatywnym świetle. To nagranie, które pierwotnie pochodzi z kampanii wyborczej z 2018 roku, miało na celu ostrzeżenie przed rzekomym zagrożeniem, jakie stanowią nielegalni migranci. W sieci pojawiły się zaskakujące fragmenty, które pokazują przemoc, której mieli się dopuszczać.
Elon Musk zwrócił uwagę na szerszy kontekst tej sprawy, wskazując na niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą prześladowanie ludzi za ich wyrażanie opinii w internecie. Wydarzenia te wywołały falę dyskusji wśród ekspertów i działaczy praw człowieka, którzy alarmują o naruszaniu wolności słowa w Polsce.
Rzecznik Praw Obywatelskich również odniósł się do kontrowersyjnego spotu wyborczego, podkreślając, że jego zawartość została zmanipulowana w celu stworzenia wizji tragedii narodowej. Jak powiedział: "Spot stylizowany na program informacyjny wprowadzał w błąd, łącząc fragmenty wypowiedzi polityków z przemocą na ulicach, co można próbować interpretować jako nawoływanie do nienawiści".
Unię Europejską zaniepokoiły te wydarzenia, a w listopadzie 2023 roku Parlament Europejski decyzją większości członków głosował za uchwałą o uchwałowieniu immunitetu Patrykowi Jakiemu. Eurodeputowany PiS mógłby teraz stanąć przed sądem i grozi mu kara do trzech lat więzienia.
Czy sprawa Jakiego wstrząśnie Polską i będzie miała szersze reperkusje w kontekście wolności słowa w Europie? To pytanie, które z pewnością będzie wciąż na ustach komentatorów politycznych w najbliższych tygodniach.