Finanse

Gigant motoryzacyjny traci miliardy - co kryje się za falą zwolnień?

2024-09-30

Autor: Tomasz

Stellantis, producent takich marek jak Ram Trucks, Jeep, Citroen i Peugeot, ogłosił, że przewiduje znaczny spadek rentowności w 2024 roku w porównaniu do wcześniejszych prognoz. Firma przyznała, że wydatki przewyższą dochody z działalności operacyjnej, co nie napawa optymizmem w obliczu nadchodzących trudności na rynku.

Dlaczego tak się dzieje? Obniżenie prognoz jest wynikiem tzw. 'działań korygujących' w Ameryce Północnej, które obejmują zwiększone zachęty dla modeli z 2024 roku oraz starszych. Dodatkowo, sprzedaż w drugiej połowie roku okazała się rozczarowująca w większości regionów, co potwierdza raport firmy.

Stellantis zapowiedział, że zredukowana zostanie produkcja o 200 000 pojazdów w porównaniu z rokiem ubiegłym, co stanowi kolejny niepokojący sygnał dotyczący przyszłości motoryzacji w Ameryce Północnej. "Pogorszenie globalnego tła branżowego przekłada się na bardziej pesymistyczną prognozę na 2024 rok" - powiedział przedstawiciel firmy, podkreślając rosnącą konkurencję, zwłaszcza ze strony chińskich producentów.

W podobnym tonie wypowiedział się Volkswagen, który w piątek obniżył prognozy sprzedaży z powodu trudnych warunków rynkowych. W efekcie, akcje tej niemieckiej marki spadły o 4,5%. Tymczasem brytyjski Aston Martin Lagonda ogłosił niższy niż zakładano dochód operacyjny, co zakończyło się dramatycznym spadkiem akcji o niemal 21% w Londynie.

Obecnie zachodni producenci, tacy jak Stellantis, stają przed dużymi wyzwaniami związanymi z malejącym popytem oraz rosnącą konkurencją ze strony chińskich producentów pojazdów elektrycznych, takich jak BYD i Xpeng. Te marki zdobywają rynek w Chinach – największym rynku samochodowym na świecie, a także rozprzestrzeniają się w Europie. Na przykład, Volkswagen raportuje o 2 milionach sprzedanych samochodów rocznie mniej niż przed pandemią.

W trakcie negocjacji płacowych z IG Metall, Volkswagen jest obecnie u progu możliwych restrukturyzacji, co może oznaczać pierwsze w historii zamknięcia fabryk w Niemczech.

Niestety, dla Stellantis problemy się nie kończą. Ostatnio firma musiała wycofać ponad 1,2 miliona pojazdów Ram 1500, z powodu awarii oprogramowania dotyczącego systemu hamulcowego. W dodatku, w sierpniu ogłoszono, że dojdzie do zwolnienia 2450 pracowników z fabryki w Detroit, a także prawdopodobnych strajków ze strony związku United Auto Workers, który zarzuca firmie niewypełnianie zobowiązań umownych.

W obliczu tak drastcznych przyczyn spadku, akcje Stellantis straciły 14%, co równoznaczne jest z utratą ok. 7,55 miliarda dolarów w wartości kapitalizacji spółki. Co przyniesie przyszłość dla tego giganta branży motoryzacyjnej? Pozostaje nam jedynie obserwować rozwój sytuacji.