Rozrywka

Irena Santor z triumfem pokonuje oskarżenia: Czy naprawdę była winna śmierci koleżanki?

2024-10-20

Autor: Tomasz

Irena Santor, ikona polskiej piosenki, zaskakuje fanów decyzją o wystąpieniu w programie "Śladem ikon" na dziendobry.tvn.pl, mimo że zakończyła swoją karierę wokalną. W rozmowie artystka wraca do dramatycznych wydarzeń z 5 listopada 1961 roku, kiedy to na jej oczach w tragicznych okolicznościach zginęła jej przyjaciółka, Ludmiła Jakubczak, wielka nadzieja polskiej muzyki, znana z hitu "Gdy mi ciebie zabraknie".

Piosenkarka opowiada o straszliwym wypadku samochodowym, który miał miejsce podczas powrotu z programu telewizyjnego w Łodzi do Warszawy. Kierowcą był mąż Jakubczak, kompozytor Jerzy Abratowski, który, podobnie jak Santor, szczęśliwie uniknął poważniejszych obrażeń. Jednak to nie koniec dramatów w jej życiu.

Po wypadku wokalistka stała się celem nieustających ataków ze strony psychicznej prześladowczyni, która twierdziła, że Irena Santor odpowiada za śmierć jej koleżanki. Na każdym kroku czekała na nią, zalewała listami pełnymi pogróżek, a nawet nachodziła ją w pracy. Gwiazda przyznała, że obawiała się o swoje życie.

– To było dramatyczne, skończyło się w sądzie. Pewna dziewczyna uważała, że to ja jestem powodem śmierci Ludmiły Jakubczak. Czekała na mnie przed Teatrem Syrena, gdzie pracowałam. Jej listy były naprawdę złowieszcze – relacjonowała Santor. Policja musiała interweniować, a sprawa zakończyła się w sądzie, gdzie prześladowczyni została ukarana.

Teraz, po wielu latach od tych traumatycznych wydarzeń, Irena Santor otrzymała nowy list od swojej byłej prześladowczyni, co wzbudziło ciekawość oraz wiele emocji wśród jej fanów. Czy ich historia znów nabierze dramatycznego wymiaru? Jak artystka odniesie się do tej sytuacji po latach? Jedno jest pewne: życie Ireny Santor to nie tylko piękne melodie, ale także zastanawiające cienie i trudne doświadczenia.