Jak choroba rodziców zmieniła moje życie: Historia pełna poświęcenia
2025-02-15
Autor: Anna
Kiedy zauważyliśmy, że moja matka zaczyna gotować obiad, nie nakładając go na talerz, zapominając o wyłączeniu piekarnika czy korzystaniu z pralki, zaczęliśmy się martwić. Wkrótce potem zadzwonił mój ojciec, mówiąc, że jest zaniepokojony. To musiało być coś poważniejszego.
W lutym 2022 roku przeszłam z mamą przez serię badań. Dramatyczne wyniki pokazały, że nie tylko miała problemy z pamięcią, nie potrafiła narysować tarczy zegara ani powiedzieć trzech słów na literę 'p'. Początkowo lekarze zdiagnozowali łagodne zaburzenia poznawcze, ale wkrótce po badaniach tomograficznych potwierdzono chorobę Alzheimera. Miałam wrażenie, że matka była świadoma swojego stanu przez dłuższy czas, ale ukrywała to. Kiedy usłyszała diagnozę, wydawała się spokojna, natomiast ja byłam zdruzgotana.
Dla lepszego przygotowania na nadchodzące wyzwania, odbyłam osiem sesji doradczych, które pomogły mi opracować strategie radzenia sobie. Wyobrażałam sobie na przykład, że noszę otulający płaszcz ochronny, kiedy wchodzę do jej domu, lub skupiałam się na spokojnym oddechu w trudnych chwilach.
Na początku, gdy choroba się nasilała, nadal pracowałam na pełen etat. Rano przeprowadzałam mamę przez rutynowe czynności, a potem spędzałam czas z własnymi dziećmi, by później znów wrócić do mamy. Mimo że na początku potrafiła samodzielnie jeździć autobusem, z biegiem czasu jej niezależność zaczęła maleć. Równocześnie mój tata, również w podeszłym wieku, zaczynał zmagać się z chorobą Parkinsona.
Na przełomie 2023 roku zdałam sobie sprawę, że muszę zredukować swój czas pracy do dwóch dni w tygodniu, by mieć możliwość zaspokajania potrzeb zarówno moich rodziców, jak i dzieci. Jednak szybko okazało się to niewystarczające. Po miesiącu pracy w niepełnym wymiarze godzin zaczęłam doświadczać ogromnego psychicznego obciążenia, co doprowadziło mnie do konieczności stosowania leków antydepresyjnych.
W marcu 2024 roku, czując, że nie mogę dłużej łączyć wszystkich obowiązków, zrezygnowałam z pracy, decydując się poświęcić pełen etat na opiekę nad rodzicami. Choć było to trudne finansowo, ponieważ nasze możliwości ograniczyły się tylko do podstawowych potrzeb, nie żałuję tej decyzji. Przeszliśmy razem przez wiele kryzysów finansowych, ale udało nam się przetrwać.
Mój mąż był czasami sfrustrowany naszą sytuacją, ale zawsze mnie wspierał. Moje dzieci, w wieku 13 i 15 lat, stały się bardziej samodzielne i emocjonalnie rozwinięte, co było dla mnie ogromnym wsparciem. Starłam się z nimi komunikować, tłumacząc, dlaczego podejmuję konkretne decyzje i dlaczego poświęcam swój czas na opiekę nad babcią. Uczyłam je, że są moim priorytetem, a opieka nad nimi jest dla mnie równie ważna.
W ostatnich miesiącach starałam się wyznaczać granice, aby chronić nasz czas rodzinny. Po 16:30 pomagałam mamie wrócić do domu, a potem przebywałam z dziećmi, przygotowując wspólny posiłek. Zmiana mojego harmonogramu, aby mieć więcej czasu dla męża, była kluczowa dla utrzymania równowagi w naszym życiu.
Ostatnie lata były pełne wyzwań, ale wierzę, że ten etap nie potrwa wiecznie. Każdy dzień przynosi nową szansę na rozwój, zarówno mojego, jak i mojej rodziny. Zmiany są nieuniknione i choć teraz jest trudno, mam nadzieję, że przyszłość przyniesie lepsze chwile. Dla mnie i moich bliskich.