Świat

Kulisy PiS: Szaleństwo i Kryzysy w Partii

2024-09-24

Autor: Magdalena

W obozie rządzącym Polski, Prawie i Sprawiedliwości, nie brakuje kontrowersji i napięć, a jak dowiadujemy się z nieoficjalnych źródeł, sytuacja jest bardziej dramatyczna, niż mogłoby się wydawać. Po pierwszych spekulacjach na temat wyborów korespondencyjnych i ich wprowadzenia, internauci nie mogli uwierzyć ani w głęboko skrywane konflikty, ani w paniczny strach liderów przed utratą władzy.

Podczas jednej z narad, Jarosław Kaczyński wyrażał obawy, że jeśli wybory odbędą się w późniejszym terminie, PiS może stracić poparcie. Jego zdanie zmieniało się szybko, co wprowadzało chaos wśród członków partii. Morawiecki, choć pierwotnie sceptyczny wobec kopertowego głosowania, ostatecznie ugiął się pod presją Kaczyńskiego, obawiając się konsekwencji prawnych.

Warto dodać, że pomysł na wybory korespondencyjne wzbudził wiele kontrowersji, nie tylko w samej partii, ale także wśród opinii publicznej. Wirus COVID-19 stworzył niepewność, która wpływała na formułę wyborów. Po tym, jak niektórzy posłowie zaczęli otwarcie krytykować pomysł, Kaczyński zwołał kryzysowe posiedzenie zespołu, aby zapewnić all-in w tej sprawie.

W nieformalnych rozmowach, dzielony był strach dotyczący postawy Gowina, który ostrzegał, że organizacja wyborów w tej formie stanowi zagrożenie dla demokratycznego porządku w Polsce. Podobno powiedział: 'Jeśli nie wygramy tych wyborów, to nasza pozycja jako rządzących ugrzęźnie w chaosie'. Kaczyński był wyraźnie zirytowany, co potęgując frustrację w obozie władzy.

Niespodziewanym rozwojem wydarzeń były również telefoniczne rozmowy prowadzone przez Nowogrodzką z posłami Gowina. Po jednej z nieoficjalnych rozmów, jeden z ich kolegów miał tak silny stres, że musiał wyjść, aby się uspokoić. Kiedy Gowin zwołał naradę, jego posłowie byli napięci i zdezorientowani.

Dramat, z jakim zmagała się ekipa Gowina, był widoczny nie tylko w Sejmie, ale także w układach interpersonalnych. Po jednym z informacji, które dotarły do Gowina, o losach ich kolegów, emocje osiągnęły szczyt. Współpracownicy skarżyli się, że dzwoniły z każdej strony namowy do jedności oraz apele o zachowanie koalicji. W efekcie, napięcia wewnętrzne doprowadziły do sytuacji, gdzie emocje brały górę nad zdrowym rozsądkiem.

Jacek Sasin, z kolei, nie mógł pogodzić się z obciążeniem odpowiedzialnością finansową za nieodbyte wybory, gdzie na kluczowych dokumentach figurował podpis Morawieckiego. Jego frustracja przerodziła się w publiczne krytyki, a media zaczęły widzieć w nim jedno z głównych ogniw chronicznego zarządzania kryzysem. W miarę rozwoju sytuacji, wiele osób w partii zaczęło odczuwać, że wybory mogą zakończyć ich kariery polityczne.

Kiedy Gowin przedstawił pomysł zmiany konstytucji mający na celu przesunięcie wyborów, usłyszał od Kaczyńskiego: 'Próbuj, może ci się uda przekonać opozycję'. Niestety, opozycja zdecydowanie sprzeciwiła się planom, co zaostrzyło spory wewnątrz partii.

Tymczasem, w kontekście doniesień o miałkich pomysłach i strategiach partii, napięcia tylko narastały. Wygląda na to, że na horyzoncie czai się burza, a polityczne konflikty w PiS mogą przełożyć się na realne zmiany w polskim krajobrazie politycznym.