Londyn zwiększa presję na Waszyngton. Czy to przełom w wojnie?
2024-09-06
Autor: Michał
"The Telegraph" oraz "Financial Times" doniosły, że Wielka Brytania zwróciła się z nieoficjalną prośbą do Stanów Zjednoczonych o umożliwienie Ukrainie użycia rakiet Storm Shadow (znanych we Francji jako SCALP) na terytorium Rosji.
Jak informuje "Financial Times", rząd Wielkiej Brytanii już latem tego roku wysłał do Waszyngtonu i Paryża prośbę o zgodę dla Ukrainy na wystrzelenie brytyjskich pocisków rakietowych Storm Shadow przeciwko celom rosyjskim. Eksperci wskazują, że sposób wykorzystania tych rakiet przez Ukrainę może być uzależniony od amerykańskich zasobów sprzętowych, co uniemożliwia Wielkiej Brytanii samodzielne decyzje w tej kwestii.
Prezydent Francji, Emmanuel Macron, zadeklarował już zielone światło dla Ukrainy, podkreślając, że należy pozwolić na neutralizację wojskowych obiektów, które stanowią zagrożenie. "Nie eskalujemy konfliktu, gdyż koncentrujemy się jedynie na militarycznych celach, a nie cywilnych" – powiedział Macron w maju.
Jednak Stany Zjednoczone wciąż obawiają się eskalacji, która mogłaby wynikać z użycia tych pocisków na rosyjskiej ziemi. Jake Sullivan, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, wielokrotnie przypominał o czerwonych liniach wyznaczonych przez Moskwę.
Maximilian Hess z Instytutu Badań nad Polityką Zagraniczną zauważają, że rzekome czerwone linie Putina mogą nie być tak poważne, jak się wydaje. „Kilka lat temu Rosja twierdziła, że dostarczenie przez USA pocisków Javelin do Ukrainy wywoła poważną eskalację” - wskazał Hess.
Podkreślono również, że Wielka Brytania i Francja mogą w nieoficjalny sposób dowodzić, że ryzyko eskalacji jest znacznie wyolbrzymione, a Rosja regularnie stosuje strategię zastraszania Zachodu, aby wywołać opór wobec dalszej pomocy dla Ukrainy.
Kijów dąży także do zdobycia pocisków Taurus wyprodukowanych w Niemczech, który mają zasięg 500 km, co stanowić by mogło kluczowy element w walce z rosyjskimi agresorami. Berlin jednak ostrożnie podchodzi do tej prośby, obawiając się eskalacji konfliktu, podobnie jak Stany Zjednoczone w przypadku dostarczania pocisków ATACMS o zasięgu około 300 km.
Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, wielokrotnie podkreślał, jak ważne są ataki na rosyjskie obiekty militaryjne. "Potrzebujemy rakiet zdolnych do rażenia celów w głębi terytorium Rosji, aby zapewnić bezpieczeństwo Ukrainy" - mówił w sierpniu.
Ukraina celuje w rosyjskie bazy lotnicze, gdzie stacjonują samoloty służące do bombardowania. Anonimowy przedstawiciel administracji Bidena potwierdził, że Rosja przenosi swoje cele poza zasięg zachodnich pocisków. Informacje wskazują, że "90 proc. samolotów atakujących z rosyjskiej przestrzeni powietrznej" zostało już przeniesionych w takie miejsca.
Mimo pomocy ze strony Zachodu, Ukraina odnosi sukcesy w przeprowadzaniu głębokich ataków w Rosji, wykorzystując do tego drony. W lipcu poinformowano o uderzeniu w bombowiec Tu-22M3 w bazie Olenya w Murmańsku, a w maju ukraińska służba specjalna ogłosiła atak na rafinerię Gazpromu oddaloną o około 1500 km.
Czas pokaże, na jakie dalsze kroki zdecydują się sojusznicy Ukrainy w odpowiedzi na rosnący konflikt. Wszyscy mają nadzieję, że podjęcie decyzji w tej sprawie pomoże wywrzeć presję na Rosję i zmiany sytuacji na froncie.