Świat

MON, czyli "Mogą Odwołać Nocą". Czystki Macierewicza

2024-11-28

Autor: Jan

Jak Antoni Macierewicz został ministrem obrony, jego kadra zaczęła przeprowadzać masowe przeglądy wszystkich teczek personalnych wojskowych. Rozkazy z MON-u wysłano do jednostek w całym kraju, aby przekazać teczki do biura przy ulicy Klonowej, gdzie Macierewicz sprawował władzę. Z jego pomocą była grupa młodych ludzi, często ze studiów z Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego, którzy przeglądali dokumenty, z naciskiem na przynależność do PZPR, miejsce służby podczas stanu wojennego oraz moment rozpoczęcia szkolenia oficerskiego. Służby wojskowe zaczęły szybko tracić oficerów, którym wręczano szare koperty z wypowiedzeniem. Długo po tym, powstało przekorne zrozumienie skrótu MON jako "Mogą Odwołać Nocą", co sugerowało, że praca w resorcie odbywała się bez względu na porę dnia czy nocy.

Pierwszą ofiarą czystek w MON był generał Bogusław Pacek, który został wezwany do Macierewicza po telefonie w nocy. Opisał mi, że dominowała tam chaotyczna atmosfera, a procedury były dziwne, z technikami SKW monitorującymi, czy w pomieszczeniach nie ma podsłuchów. Podobno rozmowa z ministrem była na swój sposób pozytywna, kumulując się w oficjalnym wręczeniu mu wypowiedzenia ze smutnym uśmiechem.

Niektórzy oficerowie wspominają, że w czasie wizyt w MON dostawali pytanie: "Wypadek czy zamach?", co decydowało o ich dalszej karierze. Kiedy czasy się zmieniły, postawa Macierewicza stała się coraz bardziej autorytarna. Był pewny siebie, korzystając z wpływu na jednostki, które miały go obsługiwać w każdy możliwy sposób.

Jego obsesją były pływanie i skoki do wody. Potrafił pojawiać się w nocy na basenie Żandarmerii Wojskowej, co doprowadziło do absurdalnych sytuacji, kiedy to nowi komendanci musieli czekać z ręcznikiem na jego przybycie.

Dzięki lojalnym podwładnym została zacieśniona kontrola nad wojskowymi, przez to, że dostawali oni dobre wynagrodzenia, a sprzęt był nowoczesny. Żandarmeria powstała jako państwo w państwie z wewnętrzną inwigilacją oraz kontrowersyjnymi misjami przeciwko cywilom podczas protestów w kraju.

W latach 2015-2023, podczas rządów PiS, czystki w armii poszły w nieodwracalne zmiany, zaskakujące nie tylko oficerów, ale także ekspertów, którzy byli przekonani, że wiedza i doświadczenie są kluczowe w dowództwie. Ludzie z dostatecznym doświadczeniem zaczęli być usuwani, a ich miejsca zajmowali nowi, bez podstawowej wiedzy wojskowej.

Mimo, iż były to brutalne czasy, wprowadziły one rodzącą się generację "weekendowych generałów", którzy zdobyli wykształcenie w błyskawicznych kursach i koncepcjach stworzonych z potrzeby chwili. Budziło to frustrację i obawy o przyszłość polskiej armii.

Dziś wielu z tych, którzy pozostali, boją się powiedzieć prawdę o zapaści moralnej i organizacyjnej w wojsku. Niekiedy sami przeprowadzali na sobie testy lojalności, co było niepokojącym zjawiskiem, które może podważyć fundamenty dowództwa w polskiej armii. W obliczu nadciągających konfliktów i kryzysów, pytanie pozostaje: czy polska armia jest gotowa stawić czoła wyzwaniom? Prawda jest złożona i niejednoznaczna, a historia czystek Macierewicza przejawia najciemniejsze dni w dziejach polskiego wojska.