Narkotyki w kartoniku po mydle. Wstrząsający nalot policji w hotelu, gdzie zginął Liam Payne
2024-10-24
Autor: Piotr
Wstrząsające wydarzenia miały miejsce w tygodniu po tragicznej śmierci Liama Paynea.
W środę po południu, Policja z Specjalnego Wydziału Dochodzeniowego i Technologicznego przeprowadziła nalot w hotelu CasaSur w Palermo, gdzie piosenkarz stracił życie. Celem akcji było zebranie materiałów dowodowych, takich jak dokumenty oraz nagrania z kamer z holu i dziedzińca hotelowego, aby szczegółowo zbadać ostatnie chwile życia artysty.
Z informacji podanych przez „Us Weekly” wynika, że podczas nalotu śledczy poszukiwali dowodów dotyczących możliwości, że jeden z pracowników hotelu mógł dostarczyć Payne'owi narkotyki, które były ponoć ukryte w kartoniku po mydle.
W toku śledztwa ujawniono amatorskie nagrania, na których widać Payne'a krążącego po korytarzu hotelowym. W jednym z incydentów zniszczył laptopa w holu, co przyciągnęło uwagę gości oraz pracowników. Wkrótce jeden z mieszkańców hotelu zadzwonił na policję, alarmując o mężczyźnie, który wydawał się agresywny i prawdopodobnie był pod wpływem narkotyków lub alkoholu. Kilka chwil później artysta został znaleziony na dziedzińcu po upadku z trzeciego piętra.
Wstępne wyniki badań toksykologicznych wykazały obecność tzw. „różowej kokainy”, która zawiera m.in. crack, metamfetaminę oraz kokainę. Ta odkryta substancja budzi wiele kontrowersji i zaniepokojenia wśród fanów oraz mediów.
Ciągle pojawiają się pytania dotyczące tego, jakie były okoliczności śmierci Payne'a oraz kogo jeszcze mogą dotyczyć działania śledczych. W miarę postępu śledztwa, kolejnych informacji zapewne będzie przybywać. To przestroga, że nawet w blasku sławy, ciemne strony życia mogą kryć się tuż za rogiem.