Odkryj nowy sposób na relaks: Wakacyjne trendy polskiej klasy średniej
2024-07-14
Autor: Ewa
— Widzimy wyraźnie, że Polacy, a także inne narodowości, odchodzą od wielkich hotelowych molochów oraz miejsc reklamowanych przez znane wakacyjne franczyzy. Dzisiaj poszukujemy ustronnych miejsc, które wyróżniają się swoją wyjątkowością i pozwalają na wypoczynek w zgodzie z naturą – mówi w rozmowie z Business Insiderem Agnieszka Lekszycka, Strategic Project Lead w AlohaCamp, polskiej platformie rezerwacji miejsc noclegowych blisko natury.
Nowe potrzeby klientów napędzają rynek wynajmujących. Od momentu startu AlohaCamp w 2021 roku, na platformie pojawiło się 200 ofert. — Obecnie dodajemy 200 nowych miejsc miesięcznie, a w naszym katalogu mamy już niemal 2 tysiące ofert. Celem na koniec roku jest osiągnięcie 3 tysięcy – mówi Agnieszka Lekszycka. Podkreśla, że każde miejsce jest dokładnie sprawdzane przez pracowników firmy przed dodaniem do bazy. Kryteria dyskwalifikujące obejmują m.in. bliskość ruchliwych dróg, hałaśliwe sąsiedztwo czy fakt wycinki lasu pod budowę obiektu.
— Najważniejszym pytaniem przed akceptacją miejsca jest to, czy sami chcielibyśmy tam spędzić kilka dni i czy moglibyśmy naprawdę wypocząć? Nasz biznes opiera się na fakcie, że ludzie są zmęczeni tradycyjnym sposobem spędzania urlopu i potrzebują prawdziwego wypoczynku – tłumaczy Lekszycka.
Wypoczynek wydaje się być kluczem do zrozumienia nowych trendów definiujących wakacje polskiej klasy średniej. To calmcation i coolcationing.
Calmcation, czyli urlop w poszukiwaniu ciszy i spokoju
Trend calmcation – połączenie słów "vacation" (urlop) oraz "calm" (spokój) – zakłada spędzanie urlopu w sposób maksymalnie relaksujący. Po pierwsze, krótsze podróże do miejsc osiągalnych w kilka godzin, zamiast wielodniowych wczasów. Po drugie, poszukiwanie miejsc oferujących ciszę zamiast ogromnych kompleksów hotelowych pełnych hałaśliwych atrakcji.
— Z naszych danych wynika, że podróżujący coraz częściej decydują się na więcej krótszych wyjazdów. Te nie są już popularnymi citybreakami, ale naturebreakami. Większość naszych rezerwacji to kilkudniowe pobyty w miejscach oddalonych o godzinę, półtorej od dużych miast, oferujących bliskość natury – mówi Agnieszka Lekszycka, dodając, że coraz częściej urlopowicze szukają miejsc, gdzie mogą odpocząć także od technologii. Określa ich mianem "naturystów" nowej generacji.
— Nie chodzi o pozbycie się ubrań, ale social mediów, smartfonów i innych technologicznych rozpraszaczy, by spędzić czas w naturze. Nawet proste siedzenie na tarasie w ciszy z widokiem na drzewa czy jezioro wystarcza – wskazuje.
Coolcationing, czyli urlop w poszukiwaniu chłodu
Trend coolcationing, który dotarł do Polski z Zachodu, pojawił się około dekadę temu. Pionierami byli turyści z Niemiec, Holandii, Zjednoczonego Królestwa i Francji. W obliczu zmian klimatycznych (o ich skutkach dla turystyki na południu Europy pisaliśmy w jednym z wcześniejszych artykułów), trend coolcationing to poszukiwanie wakacyjnych destynacji z niższymi temperaturami. Zamiast lipcowego wyjazdu na Sycylię czy do Grecji, wybieramy urlop w górach, leśnych domkach czy nad jeziorem, by odpocząć od miejskich upałów.
— Wiem, że na takim wyjeździe mogę bardziej wypocząć, bo nie czuję presji, nie jest gorąco, nie ma tłumów. Mogę się gdzieś zaszyć, często wyłączyć telefon i wyciszyć się – tłumaczy Agnieszka Lekszycka.
Początkowo trend ten obejmował przede wszystkim letnie urlopy w państwach skandynawskich, ale w ostatnich latach coraz częściej Polacy, Niemcy, Hiszpanie czy Holendrzy wybierają wakacje w Polsce, gdzie znajdują dogodniejsze warunki klimatyczne.
Już nie weekend w Barcelonie. Polska zyskuje w oczach turystów
Wybór Polski jako destynacji wakacyjnej to również zmiana widoczna w decyzjach polskiej klasy średniej.
— Dzięki pandemii wielu ludzi odkryło Polskę na nowo. Stała się bardziej atrakcyjna jako kierunek wypoczynku. Coraz częściej wybieramy kilka dni w pięknym, odosobnionym miejscu w Polsce zamiast kolejnego weekendu w Barcelonie. Polska baza noclegowa wyróżnia się estetyką i organizacją, przewyższając wiele europejskich miejsc – mówi przedstawicielka AlohaCamp. Zauważa, że wpływa na to także wszechobecność social mediów.
Co z tego, że plaża na Sardynii jest piękna, jeśli widzieliśmy ją na dziesiątkach zdjęć znajomych? Agnieszka Lekszycka podkreśla, że chcemy odkrywać nowe miejsca samodzielnie i móc pochwalić się nimi w sieci po powrocie. Równocześnie rośnie świadomość wpływu nadmiernej turystyki na środowisko oraz znaczenie wspierania lokalnego biznesu, zamiast wspomagania hotelowych korporacji.
Autor: Marcin Lis, dziennikarz Business Insider Polska