Poszła na drobny zabieg za 6,5 tys., nie żyje. Rodzina wciąż nie wie dlaczego. "Cierpiała uwięziona w ciele"
2024-08-05
Autor: Anna
Co miało być rutynowym zabiegiem, przerodziło się w tragedię
Hanna chciała poprawić komfort snu oraz pozbyć się problemu z chrapaniem i z tego powodu zdecydowała się na zabieg metodą koblacji. Ta nowoczesna technika chirurgiczna wykorzystuje energię fal radiowych, aby zmniejszyć objętość i zwiększyć napięcie określonej tkanki. Zabieg kosztował 6,5 tys. zł, a mąż Hanny, Emil, miał ją odebrać ze szpitala tego samego dnia.
Niestety, gdy telefon w końcu zadzwonił, zamiast żony, usłyszał głos lekarza informującego go, że doszło do zatrzymania krążenia i nie wie, dlaczego to się stało. Hanna została przewieziona na OIOM, a lekarze stwierdzili, że "nie wybudziła się prawidłowo". Po operacji straciła oddech, a jej krążenie się zatrzymało. Lekarze mieli problem z intubacją, ponieważ pacjentka miała "pocięte podniebienie", co wymusiło wykonanie tracheostomii.
Rodzina walczy o odpowiedzi
Syn Hanny relacjonował, że jego matka wyglądała, jakby "ktoś poderżnął jej gardło". Pomimo wielu starań lekarzy, stan Hanny coraz bardziej się pogarszał. Wyniki tomografii komputerowej wykazały poważne uszkodzenia mózgu spowodowane długotrwałym niedotlenieniem. Dodatkowo, pojawił się krwotok, którego lekarze prawdopodobnie nie mogli zatrzymać.
Kobieta przebywała w szpitalu jeszcze przez trzy miesiące, ale jej stan się nie poprawił. Była "uwięziona w swoim ciele", niewidoma, niesłysząca, nie mogła przełykać śliny, nie miała węchu ani smaku. W końcu przewieziono ją do zakładu opiekuńczo-leczniczego, gdzie zmarła po dwóch tygodniach.
Dochodzenie i brak odpowiedzi
Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie nieumyślnego narażenia Hanny na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ale aktualnie decyzja jest zawieszona w oczekiwaniu na opinie biegłych. Szpital odmówił udzielenia konkretnych odpowiedzi, zasłaniając się tajemnicą lekarską.
Mąż i syn Hanny rozważają dalsze kroki prawne i mają żal do szpitala oraz lekarzy za brak kontaktu, przeprosin i jakiejkolwiek formy wsparcia psychologicznego w obliczu tej tragedii.
Co poszło nie tak? Eksperci mają wątpliwości
Niektórzy lekarze zastanawiają się, skąd wziął się krwotok, skoro operacja podniebienia miękkiego nie powinna być krwawa, ponieważ "nie ma tam dużych naczyń". To dodatkowo rodzi pytania o prawidłowość przeprowadzenia zabiegu.
Cała sprawa wciąż czeka na pełne wyjaśnienie i odpowiedzi na pytania, które dręczą rodzinę Hanny.