Świat

Przerażająca sytuacja w Strefie Gazy: "Głód i niedożywienie zagrażają życiu dzieci"

2025-07-30

Autor: Marek

Skrwawione dni w obozie dla uchodźców

Noor al Shana, palestyńska dziennikarka i pielęgniarka, opowiedziała w programie "Dzień na świecie" o dramatycznych warunkach, w jakich żyją Palestyńczycy w Strefie Gazy. Zmuszona do opuszczenia swojego domu przez izraelskie wojsko, znalazła schronienie w nowym obozie dla uchodźców. Przyznaje, że codzienność to nieustanny strach przed atakami: "Nie zostaliśmy poinformowani o nalotach. To były straszne chwile. Musiałam zostać w domu, bo wyszłabym na pewną śmierć".

Głód rośnie w zastraszającym tempie

Warunki w obozie są „straszne”. Noor relacjonuje: "Słyszymy drony przez całą dobę, wszyscy jesteśmy celem. Nie dostajemy nic do jedzenia." Głód doskwiera całej społeczności. "Nie mamy jedzenia ani dla dzieci, ani dla rodzin. Nasza dieta składa się z bardzo niskiej jakości produktów. Każdego dnia planujemy jeden posiłek, co obniża naszą energię i prowadzi do niedożywienia".

Ekstremalne ceny żywności

Ceny żywności szokują. Mąka kosztuje setki dolarów, a neutralne posiłki tak jak biały ryż są jedyną nadzieją. "Musieliśmy kupić 1 kg ryżu za 40 dolarów i to musi wystarczyć dla mojej rodziny. Głód to równoznaczne z ludobójstwem, a ceny są szalone" – skarży się Noor.

Nieskuteczna pomoc humanitarna

Pomoc humanitarna jest na wagę złota. Organizacje starają się dostarczać żywność z powietrza, jednak Noor podkreśla: "Zrzuty trafiają do obszarów, gdzie nie ma potrzebujących. Nikogo nie widziałam w naszym obozie, kto mógłby dostarczyć jedzenie." Cały proces jest pod kontrolą izraelskich władz.

Sieroty w Strefie Gazy

W obozie szczególnie cierpią dzieci, sieroty po bliskich zabitych w atakach. Noor postanowiła zostać wolontariuszką, by wspierać te maluchy. "Nie tylko je karmię, ale także bawię się i rozmawiam z nimi. Ich rodziny zginęły w zamachach."

Krytyka świata i apel do Izraela

Dramatyczna sytuacja staje się coraz bardziej widoczna, ale świat zdaje się odwracać. Noor nie waha się wzywać izraelskie władze: "Powinni otworzyć granice i umożliwić dostawy żywności. Chciałabym zaprosić rząd izraelski do Gazy, aby mogli zobaczyć, jak trudne są warunki, zwłaszcza dla dzieci, które przez dni nie jedzą".

Bezsilność w obliczu kryzysu

Małe sieroty spędzają czas na ulicach, bez szans na jedzenie. "Patrzą na stragany, ale nie mogą zdobyć jedzenia. To niezwykle smutne. Nikt się nimi nie opiekuje, a świat zdaje się nie dostrzegać ich cierpienia." Protestuje Noor.