"Przygotowania do agresji?" Białoruski generał szokuje Polskę
2025-07-10
Autor: Magdalena
Białoruski generał zaskakuje Polskę
W sobotę generał Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, ogłosił, że w odpowiedzi na nadchodzące białorusko-rosyjskie manewry Zapad-2025, Polska zorganizuje własne ćwiczenia pod hasłem "Żelazny Obrońca". To ruch mający na celu utrzymanie gotowości naszych żołnierzy w obliczu potencjalnych prowokacji ze strony Rosji.
Białoruś na początku ostrzega
Wiceminister obrony Białorusi, Paweł Murawejko, w rozmowie z "Biełarus Siegodnia" skomentował polskie manewry jako "sygnał ostrzegawczy dla białoruskiej armii". Jego zdaniem cała sprawa to przemyślana operacja mająca na celu zwiększenie potencjału bojowego.
- To jak złodziej, który krzyczy głośniej niż ktokolwiek inny: „Stop złodziejowi!” - przekonywał Murawejko, sugerując, że najgłośniej wołają ci, którzy sami przygotowują się do agresji.
Transparentność białoruskich działań?
W dalszej części swojej wypowiedzi, Murawejko zapewnił, że manewry Zapad, organizowane razem z Rosją, są prowadzone w sposób transparentny. Podczas gdy mówił o groźbie rosyjskich wojska, które rzekomo czekają na możliwość ataku na kraje bałtyckie, podkreślił, że po zakończeniu ćwiczeń wojska rosyjskie wrócą do swoich tradycyjnych miejsc rozmieszczenia.
Zniżenie napięcia jako cel manewrów
Manewry Zapad-2025 zaplanowane na wrzesień miały początkowo obejmować aż 13 tysięcy żołnierzy. Jednak minister obrony Białorusi, Wiktor Chrenin, znacznie ograniczył parametry ćwiczeń, przenosząc główne działania w głąb kraju, by złagodzić napięcia w regionie.
Prezydent Aleksander Łukaszenka stwierdził, że zmniejszenie liczby uczestników o niemal połowę to krok w stronę stabilizacji.
Obawy w regionie
Czy w tej sytuacji możemy być pewni, że region nadal pozostanie w miarę spokojny? Wbrew zapewnieniom władz białoruskich, obserwatorzy w Polsce i NATO nie kryją obaw co do intencji sąsiadów. Z niecierpliwością śledzimy rozwój wydarzeń!