Świat

Rosja. Nowa strategia. Wykorzystanie osłów i wielbłądów w armii

2025-02-10

Autor: Agnieszka

Na początku lutego 2023 roku rosyjski dowódca wojskowy Aleksandr Garmajew ogłosił na swoim kanale Telegram, że jedna z jednostek armijnych otrzymała osła, który ma służyć do transportu amunicji. "Czego się spodziewaliście? Pojazdów obecnie brakuje!" - skomentował rosyjski analityk Kirył Fiedorow.

W rozmowie z portalem "Gazeta" były generał Viktor Sobolew zauważył, że rosyjska armia boryka się z poważnymi problemami z zaopatrzeniem swoich jednostek w amunicję i żywność. Argumentował, że transport przy użyciu osłów jest "uzasadnionym rozwiązaniem", ponieważ utrata zwierzęcia jest mniej dotkliwa niż strata żołnierzy.

Inny przedstawiciel komisji obrony, generał Wiktor Zawarzin, wyjaśnił, że osły mogą być szczególnie przydatne w terenach trudnych do przebycia, co stawia je w roli nieoczekiwanych sprzymierzeńców w działaniach wojennych. "Niech osły pomagają w zwycięstwie. Nawet psy i koty mogą brać udział w operacjach, pomagając w walce z gryzoniami w okopach" - dodał.

Interesujące jest to, że w ostatnich dniach na Telegramie pojawiły się zdjęcia rosyjskich żołnierzy dosiadających wielbłądów, które według niektórych bloggerów są "doskonale przystosowane do survivalu w różnych warunkach klimatycznych".

Rosyjski kanał informacyjny „Informator Wojskowy” zauważył, że obecność zwierząt na froncie stwarza nowe wyzwania, takie jak konieczność ich regularnego karmienia i zapewnienia specjalistycznej opieki weterynaryjnej. To wszystko dzieje się w kontekście rosnących strat sprzętowych Rosji: jak podał „Forbes”, w wyniku konfliktu Rosjanie stracili około 15 tysięcy pojazdów, co zmusza część żołnierzy do poruszania się na koniach.

W czasie trwania kontrofensywy wschodniej Ukrainy, rosyjska armia traci pojazdy opancerzone w tempie sześciu tysięcy rocznie, co oznacza, że ich krajowe fabryki na pewno nie są w stanie nadrobić tych strat. Przepustowość produkcyjna Rosji kształtuje się na poziomie m.in. około 200 nowych wozów bojowych i 90 czołgów rocznie, co jest znacznie niewystarczające.

W obliczu tych trudności siły rosyjskie zaczynają korzystać z cywilnych furgonetek i samochodów, a według „Forbes” – "możliwe, że wkrótce na front pośpieszą także konie". Tymczasem Anton Heraszczenko, były wiceminister spraw wewnętrznych Ukrainy, skomentował na platformie X, że "'druga armia świata' cofa się do czasów imperium rosyjskiego, wracając do kawalerii i rekrutów jako mięso armatnie".

To dramatyczny zwrot w strategii Rosji, który każe zastanowić się nad przyszłością ich wojsk oraz stanem zaopatrzenia, które zdaje się być na skraju kryzysu. Co przyniesie przyszłość tej armii? To pytanie pozostaje otwarte.